Cenna inicjatywa w Zabrzu. Krawat z błędem trafi do muzeum

 

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35026,20896027,cenna-inicjatywa-w-zabrzu-krawat-z-bledem-trafi-do-muzeum.html

GAZETA WYBORCZA/KATOWICE

http://www.sport.pl/sport/1,67926,20896027,cenna-inicjatywa-w-zabrzu-krawat-z-bledem-trafi-do-muzeum.html

SPORT.PL

 

Paweł Czado

26.10.2016 , aktualizacja: 26.10.2016 18:17

Cenna inicjatywa w Zabrzu. Krawat z błędem trafi do muzeum

Takie miasto jak Zabrze powinno mieć muzeum sportu. Już wiadomo, że wkrótce powstanie na stadionie Górnika. Odwiedzając go przekonacie się, że zabrzański sport to nie tylko Górnik.

Muzeum Miejskie w Zabrzu od kilku lat prowadzi badania na temat dziejów zabrzańskiego sportu. Wkrótce powstanie duża, stała wystawa, prezentująca historię sportu oraz zabrzańskich klubów sportowych. Będzie ona prezentowana w tworzonym właśnie Muzeum Zabrzańskiego Sportu na stadionie Górnika.

Paweł Czado: Skąd taki pomysł?

Elżbieta Dębowska, dyrektor Muzeum Miejskiego w Zabrzu: - To nie jest pomysł nasz, muzealników, a miasta. Przy budowie wielkiego stadionu pomyślano, że jest idealna okazja, żeby poszerzyć wiedzę o sporcie, nie ograniczając tylko do klubu, który jest gospodarzem tego obiektu, bo przecież sportowa historia Zabrza to nie tylko Górnik. Działało u nas mnóstwo klubów, które wykształciło wielu wspaniałych sportowców.

Turystyka stadionowa [groundhopping, przyp.red.] bardzo się rozwija. Wydaje mi się, że dla takich turystów stadion z własnym muzeum jest dużo bardziej atrakcyjny. Chcemy żeby było tak również w Zabrzu. Byłam na dwóch takich obiektach, wiem, że fani przepadają za takimi atrakcjami. Widziałam takie obiekty w Dreźnie i Barcelonie. Byłam też w Tychach, gdzie działa już Tyska Galeria Sportu. Bardzo tyszanom kibicujemy. Oni już otwarli placówkę, mają gości i twierdzą, że cieszy się dużym powodzeniem. Dla nas to otucha, znaczy, że nasza praca też ma sens.

Damian Halmer, pracownik działu historii: koordynator projektu: - Dawno temu byłem kiedyś w takim muzeum w Hamburgu i niechcąco popełniłem faux pas (uśmiech). W reprezentacji Niemiec grał kiedyś obrońca Thomas Helmer. Mam podobne nazwisko więc na wizytę w Hamburgu ubrałem koszulkę z jego nazwiskiem. Taktyczny błąd! Nie wiedziałem, że Helmer jako zawodnik Bayernu Monachium brutalnie sfaulował przeciwnika w ważnym ligowym meczu z HSV. Okazało się, że dobrze w Hamburgu to pamiętali...

Mówiąc poważnie: w mieście z takimi tradycjami sportowymi jak Zabrze pomysł stworzenia stałej wystawy o historii sportu był kwestią czasu. A budowa stadionu dała impuls i dobry pretekst żeby ją stworzyć. Ciągle zbieram doświadczenia związane ze zdobywaniem materiałów ikonograficznych i archiwalnych. Wiem skąd wielu badaczy czerpie wiedzę, wiem że są jeszcze nisze nieprzebadane - na przykład archiwa budowlane oraz archiwa wydziału kultury. A tam są choćby wszystkie afisze meczowe, albo informacje co znajdzie się na takim afiszu, bo wydział kultury musiał zaaprobować jego treść.

E.D.: - Mój ulubiony afisz pochodzi z meczu zabrzańskich kupców z urzędem skarbowym z 1945 roku. Śmieję się, że kto wtedy nie był lepszy i tak skarbówka wygrała (uśmiech)

W tej chwili ciągle trwa faza badań. Muzeum to nie tylko wystawy, na szczęście muzeum to również placówka-naukowo badawcza. Jeśli chodzi o sportowe pamiątki Zabrza to właściwie nie ma literatury w tym względzie. Koledzy zajmujący się tym tematem podzielili kompetencje. Damian Halmer choć z wykształcenia jest mediewistą wsiąkł w temat. Przekopuje w archiwach teczka po teczce. Z kolei Arkadiusz Stefańczyk to były piłkarz [grał w szkółce Górnika Zabrze przyp.red.], ma więc bogate kontakty. Robi już wywiady z piłkarzami na potrzeby wystawy, przewidujemy na niej również multimedia, będzie można te wywiady odsłuchiwać.

D.H.: - Arek przede wszystkim ma doświadczenie dziennikarskie, pracował choćby w Telewizji Zabrze i lepiej odnajduje się w kontaktach z ludźmi. Ja zajmuję się pracą archiwalną.

Arek na podstawie kart zawodniczych zdążył już ustalić ciekawe fakty. Na przykład, że klubem macierzystym Henryka Bałuszyńskiego był jednak Górnik Knurów a nie Gwiazda Chudów, jak podaje się w literaturze przedmiotu. Z kolei Marcin Brosz, obecny trener Górnika według karty zaczynał karierę w LZS Paniówki, a nie w Knurowie. To fakty, które interesują kibiców.

Dużo będzie multimediów na wystawie?

E.D.: - Są ważne, ale uważam, że nie powinno być przerostu formy nad treścią. Twierdzę, że nadmiar multimediów nie robi wcale dobrze wystawom muzealnym. Dziś każdy ma komputer w domu i wirtualnie może sobie pooglądać prawie wszystko. A zupełnie czymś innym jest zobaczyć dawny but piłkarski, wziąć go do ręki, zobaczyć ile ważył but sprzed czterdziestu lat, a ile waży teraz. Na to chcemy postawić. Chcemy na tej wystawie zgromadzić maksymalnie dużo prawdziwych eksponatów.

Od dawno je zbieracie?

D.H.: - Proces trwa od lat, przy czym dotąd nigdy nie było ich dużo i raczej dokumentowały historię Zabrza niż sportu. Pamiątki sportowe pojawiały się u nas przy okazji. Od marca prowadzimy jednak intensywne przygotowania. Wymyśliliśmy akcję zbiórkową. W każdą pierwszą sobotę miesiąca w tym roku zapraszamy wszystkich, którzy mogą nam coś udostępnić. Sobota jest dobra, bo w tygodniu nie każdy ma czas, poza tym tego dnia często przyjeżdża się do Zabrza na mecz. Oczywiście sami też jeździmy do kolekcjonerów, zapraszamy ich do siebie. W przyszłym tygodniu jesteśmy umówieni z kolekcjonerem, który posiada 590 różnych szalików Górnika! Może pokusimy się o katalogowe opracowanie tego tematu?

Podczas tych zbiórek pojawiło się kilku sportowców i działaczy z dawnych lat. Na przykład Marian Rau, który przez wiele lat był biegaczem Górnika Zabrze. Rau ma wiele kontaktów z dawnymi lekkoatletami Górnika. Podzielił się z nami pamiątkami, ale i wiedzą. Odwiedził nas również Jan Śmieszek, były działacz podokręgu Zabrze. Kocha wszystkie zabrzańskie kluby, a najbardziej LZS Grzybowice, bo mówi, że to nadaje charakter dwustutysięcznemu przemysłowemu miastu (uśmiech).

E.D.: Mamy do zagospodarowania na stadionie dużą powierzchnię: to około 1200 metrów. Myślimy o stworzeniach tam stref aktywności fizycznej. Precyzujemy pomysł. Na przykład: "poboksuj się z gruszką w dziale bokserskim". A obok informacja o osiągnięciach zabrzańskich pięściarzy [sławnym zabrzańskim bokserem był choćby Maksymilian Grzywocz, w drugiej połowie lat 40. najlepszy pięściarz wagi koguciej w Polsce, pięciokrotny z rzędu mistrz kraju, przyp.red.]. Koledzy mają więcej takich pomysłów. Oczywiście w żaden sposób nie będzie to miało nic wspólnego z prawdziwą siłownią, która działa już na stadionie.

Co udało się dotychczas zgromadzić?

D.H.:- To bardzo różne pamiątki: programy meczowe, publikacje jubileuszowe, pamiątkowe medale, odznaczenia, proporczyki i dyplomy. Odwiedziło nas przy okazji również kilku byłych sportowców i działaczy, którzy podzielili się nie tylko własnymi zbiorami, ale także czymś równie dla nas cennym - wiedzą. Relacje uczestników lub świadków wydarzeń też są dla nas bardzo ważne. Stąd te dyżury, cieszą się powodzeniem.

Wśród najciekawszych pozyskanych eksponatów są różne zdjęcia - choćby ze zgrupowania piłkarzy Górnika z połowy lat 50., są też pamiątkowe emaliowane przypinki klubowe z tego okresu czy też zestaw programów meczowych Górnika Zabrze z jego rozgrywek w europejskich pucharach przeciwko Realowi Madryt albo Bayernowi Monachium. Albo krawat, który sportowiec otrzymał na pamiątkę, ale ponieważ był z błędem to mu go szybko zabrali. Chodziło o to, że klubowe kolory Górnika były przestawione (uśmiech). Mamy też pamiątkowe szklanki z meczu Górnika z Manchesterem United [z 1968 roku, przyp.aut.], albo talerzyk upamiętniający mecz z Bayernem. A odkąd zbieramy te pamiątki cena szklanek na aukcjach internetowych wzrosła o 3000 procent! (uśmiech). Mamy też pamiątkowe talerze z Pogoni Zabrze za zdobycie mistrzostwa Polski i krajowego pucharu, plus jeszcze pamiątkowy dla odchodzącego prezesa.

Albo drobiazg, który cieszy: bilet z meczu Polska - Niemcy z 1996 roku, ostatniego meczu międzypaństwowego w Zabrzu.

Czy Górnik Zabrze odda do muzeum wszystkie swoje puchary?

D.H.:- O konkretach jeszcze nie rozmawialiśmy. Do tej pory nasza współpraca układa się bardzo dobrze. Podczas organizowania wystaw z okazji jubileuszu Górnika muzeum korzystało z przychylności klubu.

O zgromadzenie pamiątek z czasów przedwojennych, kiedy Zabrze było Hindenburgiem, zapewne trudniej.

D.H.: - Oczywiście, trudno nawet o rzetelne informacje. Wiemy, że wiele przedwojennych pamiątek sportowych znajduje się dziś w Niemczech. My posiadamy kilka zdjęć z wydarzeń sportowych i infrastruktury. Mamy dużo pamiątek związanych z Towarzystwem Gimnastycznym "Sokół". To zjawisko z jednej strony sportowe, a mające także charakter polityczny, patriotyczny. Najstarsze eksponaty pochodzą z przełomu XIX i XX wieku. To szpada, floret i kosz szermierczy. Ten ostatni jest bardzo ciekawy: Waży ponad 5 kg więc można sobie uzmysłowić, że nie łatwo było w nim trenować.

Chcemy dużo miejsca poświęcić olimpijczykom. Obecnie mamy ich potwierdzonych 58 - takich, którzy albo urodzili się w Zabrzu albo na igrzyskach reprezentowali zabrzański klub. Jeśli chodzi o zabrzańskich reprezentantów Niemiec na razie mamy dwóch potwierdzonych. Jest jeszcze postać, która jest dla nas tajemnicą. To Paul Günther, niemiecki pływak, który startował na igrzyskach olimpijskich w Sztokholmie w 1912 roku [zdobył tam brązowy medal w skoku z trzymetrowej trampoliny, przyp.red.]. Chcieliby się do niego przyznać w Hanowerze i w Duisburgu, i w Gliwicach, i w Zabrzu. Według dokumentów, które analizowaliśmy w 1912 reprezentował jeszcze klub z Hanoweru. Na pewno jednak kilka lat w Zabrzu pracował i mocno w naszym mieście pływanie rozpropagował.

Kiedy muzeum zostanie otwarte?

E.D.: - Na razie nie ma konkretnej daty. Nie ma sensu go otwierać dopóki wszystko nie będzie gotowe. Miasto zdaje sobie sprawę, że to musi potrwać nie ma więc presji, żeby za pół roku otwierać. Chcemy się do tego otwarcia dobrze przygotować. Mam nadzieję, że za rok będziemy wiedzieć więcej, faza scenariusza wystawy będzie gotowa.

 



Liczba gości na stronie: 2403118
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle