Eksponat czerwca 2011

obraz : Paweł Wróbel, Odpust w Szopienicach, 1974, akryl na płótnie, wym. 53 x 107 cm, nr inw. MZ/PN/ 769

    

 

Paweł Wróbel (1913-1984) jest dziś klasykiem śląskiej sztuki naiwnej; po Teofilu Ociepce - zapewne najbardziej znanym i popularnym artystą tego nurtu.
Jego malarstwo, instynktowne i spontaniczne, uderza jednocześnie konsekwencją i jednolitością artystycznych celów. Jest zarazem konkretne i umowne; konkretne są obrazy przedstawiające (dokumentujące) najbliższą przestrzeń życiową artysty (jego szopienicki orbis interior),umowny - baśniowy nastrój tych kreacji. Jego miejsce można postrzegać pośród artystów regionalnych, tworzących pędzlem mitologię miejsc ukochanych; jest to malarstwo o świecie sobie najbliższym i emocjonalnie nieobojętnym; o krajobrazach, w które wpisały się historie osobiste autora i historia lokalnej społeczności, o odchodzącym fenomenie tradycyjnej kultury górniczej.
Wróbel pozostawił setki obrazów- pejzaży i scen rodzajowych "przefiltrowanych" przez własną biografię, na których rozsnuwał niekończącą się opowieść o dawnym, odchodzącym w przeszłość Śląsku. Czynił to z miłością, więc posępny świat górniczych osiedli Szopienic, gdzie w cieniu hałd upłynęło mu życie, ulegał pod jego pędzlem cudownej metamorfozie - stawał się radosną, kolorową baśnią. Nazywany "artystą małego szczęścia" malował "pejzaż śląski z ludźmi jakby wyzwolonymi od ciężkiej pracy, chociaż jest to wyzwolenie na kilka godzin i krótkie, ale serdeczne braterstwo z odymionym słońcem. Dlatego wszystko wokół nich piękniało od ich wewnętrznego ładu i spokoju" (B.Lubosz).
Czymś, co uderza zanim jeszcze przyjrzymy się obrazom, odczytamy ich treść, jest kolor - jego intensywność i żywiołowość. Posługuje się nim twórca z całkowitą swobodą, zupełnie nie licząc się z naturalistyczną jego interpretacją czy konwencjonalnym stosowaniem. Kolor zawsze fascynował Wróbla; z naiwną, a przecież mądrą prostotą kontrastował czyste, pełne, soczyste barwy instynktownie znajdując przecież harmonię swych kompozycji (nie stają się nigdy jaskrawą niezbornością). Dla Wróbla - zda się - sama paleta barw rozpoczyna/daje radość tworzenia: z każdej tubki farby warto choć kroplę wziąć na pędzel - wszystkie kolory są piękne i chcą żyć wspólnie; malarz pozwala im to robić na swoich obrazach.
Wróbel malował - dodając obraz do obrazu, jak "cegiełki prywatnej mitologii"- peryferyjne górnicze osiedla na tle stromych zboczy hałd, miasteczka "przyznające się do idyllicznej prowincjonalności" podwórek (z komórkami i gołębnikami), place i wąskie uliczki między ceglanymi familokami, a także podmiejskie łąki i ubogie ogródki przy nasypie kolejowym. Toczy się tu barwne życie gromadne (któremu rytm nadaje pobliska kopalnia) pokazane w pełnych wigoru scenkach rodzajowych. Wyłania się z tych malarskich rejestracji dawna śląska codzienność, zamknięta w ciągle powtarzających się czynnościach i zdarzeniach, z całą jej monotonią, solenną niezmiennością i niewyszukaną poezją powszedniego dnia robotniczej osady. Ale częściej jeszcze sytuacje niezwykłe (okolicznościowego czy zwyczajowego świętowania) czy ludyczne towarzyszące zwyczajom zawodowym (górniczym). Feerią barw przyciągają wzrok tłumne sceny odpustów, targów, festynów, orkiestr górniczych. Wróbel był mistrzem w komponowaniu zbiorowych scen, doskonale operuje drobnymi figurkami ludzi, rozmieszczając je płyciej lub głębiej w przestrzeni obrazu i celowo grupując.
Świat Pawła Wróbla wykreowany w poetyce bajki skrzy się bogatą paletą czystych barw, uwodzi zmysłową afirmacją życia, witalnym optymizmem, baśniowym nastrojem. A jednak przywodzi nostalgię: to wszak zmitologizowana przestrzeń autobiograficznych wspomnień artysty, przypominanych miejsc i zakątków, gdzie żyli i umierali ludzie jego dzieciństwa. Czas ich egzystencji zobaczyć można tylko "patrząc w tył, w zastygłym aż po horyzont pejzażu przeszłości."

*    *    *

Obraz (horyzontalny prostokąt) przedstawia barwną scenę odpustu w podmiejskim krajobrazie. Skomponowany właściwie na płaszczyźnie, z bardzo wysokim horyzontem, jest dość reprezentatywnym przykładem "formuły plastycznej Wróbla", w jaką ujmował swoją wizję śląskiego pejzażu. Cała powierzchnia płótna wykorzystana jest do maximum; gęsto i szczelnie wypełniona formami i kolorem, ale jednocześnie świetnie zaaranżowana - z wigorem i rozmachem. Plany obrazu nie piętrzą się jeden nad drugim (jak zwykle u naiwnych), lecz raczej wchodzą za sobą ciasno w głąb, co daje efekt jakiejś płytkiej przestrzenności kompozycji (nie jest zupełnie płaska). Horyzont wyznacza pasmo nasypu kolejowego; wąski skrawek nienaturalistycznie ciepło-żółtego nieba przesłaniają piony kominów, stożki hałd i sylwetki wież wyciągowych. Poniżej całą przestrzeń obrazu wypełniają stłoczone formy kolorowych "domków" (zabudowa mieszkalna robotniczego osiedla) ze spadzistymi dachami. Między nimi - kuliste lub wrzecionowate (topole) korony drzew oraz wielobarwne obiekty wesołego miasteczka: karuzele, strzelnice, "diabelskie koło" i liczne stragany odpustowe. Malarz doskonale radzi sobie tu z tłumem ludzi - drobnych figurek w syntetycznym ujęciu - uczestniczących w atrakcyjnym wydarzeniu: celowo i umiejętnie, rytmicznie rozmieszcza je pośród zabudowań, bliżej czy głębiej w przestrzeni obrazu.
Wszystkie formy kompozycji obwiedzione są konturem i wypełnione płaskimi, jednorodnymi na ogół plamami koloru; niekiedy tylko zwaloryzowanego ( korony drzew, stożki hałd).


Jadwiga Pawlas-Kos



Liczba gości na stronie: 2623312
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle