Eksponat czerwca 2014

Obraz „Kot duży”, Władysław Luciński, płyta pilśniowa, olej

nr inw.: MZ/PN/2325, wymiary 63 x 73 cm

 Luciński

 „(...) Stworzyłem sobie własny z „ludzików” świat, uciekając z nimi przez pustynię zła, które spotykamy na co dzień.”

Wł. Luciński cyt. za   http://twojaruda.pl/Tlum-jak-piekna-lawina-wizjoner-z-halembskiej-piwnicy, 9557

Władysław Luciński urodził się 30 maja 1933 roku w Kętach. Po ukończeniu nauki w Liceum Pedagogicznym w Bielsku-Białej  w 1952 roku zamieszkał w Rudzie Śląskiej. Zgodnie z wykształceniem pracował w szkole podstawowej, jako nauczyciel. W 1978 roku ukończył pedagogikę na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie. Skupił wokół siebie grupę zapaleńców i fascynatów, którzy utworzyli zespół plastyczny przy kopalni „Bielszowice” w Rudzie Śląskiej. Działali w latach 1965-1989.  Stąd wywodziło się wielu znanych później i uznanych artystów nieprofesjonalnych.

Jest artystą wszechstronnym. Stosuje różnorodne techniki artystyczne: temperę, akwarelę, malarstwo olejne. Wykonywał rzeźby w drewnie. Tworzył także grafiki, głównie linoryty, a wśród nich ekslibrisy wybitnych postaci, między innymi papieża Jana Pawła II, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Pendereckiego. Stosował różnorodne podobrazia. Jego wizje malarskie powstawały między innymi na dykcie, na zużytych i podniszczonych naczyniach.

Jest zaliczany do najwybitniejszych polskich twórców nieprofesjonalnych. Jego prace wystawiane były na licznych wystawach w Polsce, a także w całej Europie. Znajdują się w kolekcjach muzealnych i u kolekcjonerów prywatnych. Wielokrotnie był nagradzany i wyróżniany.

Od 2008 roku ciężka choroba uniemożliwia mu dalszą twórczość.

Jako artysta zmieniał się wraz z upływem czasu.

Początkowo jego malarstwo mocno ogniskuje się na życiu codziennym i odświętnym Śląska. W jego obrazach Śląsk zyskuje wymiar na wpół bajkowego, na wpół groźnego miejsca. Luciński – dla znajomych „Lucik” – pokazywał, jak w bajkach, to co ukryte i niewidoczne dla wszystkich. U niego były to widoki tego, co się dzieje pod ziemią. W wielu obrazach widać, że celowo marginalizuje, to co widzialne, na rzecz tego, co niewidzialne. Stąd w jego obrazach rozbudowane partie podziemnych korytarzy kopalnianych. Te wielopoziomowe przestrzenie wypełnia mnóstwem „ludzików” uwijających się przy pracy, idących, biegnących. Z daleka wyglądają jak ornament. Dopiero, gdy oglądamy obrazy z bliska odczytujemy pojedyncze figurki namalowane schematycznie, różnymi barwami, lecz powtarzającymi się jak motyw ornamentalny. W wielu wypowiedziach badaczy, a także samego twórcy słyszymy o tej charakterystycznej cesze jego twórczości. Interpretacja bywa jednak różna.  Elementy jego malarstwa są niejednoznaczne, często wydają się paradoksalne. Jedno jest pewne. W jego twórczości znajdujemy silny ładunek emocjonalny. Zarówno forma – uproszczona, schematyczna, czasem nawet symboliczna, jak i środki malarskie, jakimi się posługuje – operowanie płaską plamą nasyconych kolorów zaczerpniętych z szerokiej palety barwnej, rozbijanie powierzchni malarskiej ciągami znaczków: kresek, kropek,  plamek, gwiazdek tworzy rozedrganą feerią barw  atrakcyjną wizualnie całość. Stopniowo Luciński wzbogacał swoją twórczość o inną tematykę. Na jego obrazach pojawiają się motywy religijne i patriotyczne. Wiele obrazów poświęcił swojemu miastu –Rudzie Śląskiej.

Niezwykle ciekawe są jego obrazy odnoszące się do szeroko rozumianej natury. Powstają obrazy przedstawiające świat roślin i zwierząt. A także zaczyna malować po wielokroć ten sam temat lub obiekt. Powstają wtedy cykle: „Anioły”, „Koguty”, „Ryby”, „Lasy”, „Kwiaty”.  Do tej grupy zaliczyć możemy prezentowany obraz z naszych zbiorów „Kot duży”.  

Powstał już po 2000  roku. Ów kot namalowany jest zgodnie ze specyficzną i indywidualną techniką Lucińskiego. Mimo że obraz mieni się i migocze od mocnych barw i różnorodnych drobnych pociągnięć pędzlem, budujących coraz to inne kształty nasz wzrok przykuwają ogromne kocie oczy. Dopiero później szukamy wzrokiem kształtu kociego ciała i widzimy olbrzymi, okalający niemal całą postać kota - ogon, łukowato wygięty ponad nim. Tło obrazu nie daje wytchnienia obserwatorowi. Zmusza do podążania za biegiem znaków i znaczków stawianych przez Lucińskiego.

Kot to zwierzę, które w swojej naturze ma zapisane zarówno delikatność, miękkość, przywiązanie do człowieka, ale także tajemniczość, indywidualizm, dzikość i niebezpieczeństwo. Koty Lucińskiego,  bo namalował ich więcej,  takie właśnie są – niejednoznaczne. Z jednej strony przyciągają widza do siebie całym bogactwem barwnym, fakturalnym wylewającym się nawet na ramy obrazu. Z drugiej jednak strony olbrzymie wpatrzone w oglądającego wielokolorowe kocie oczy wzbudzają niepokój. To wrażenie potęguje centralna kompozycja, której koncentrycznie rozchodzące się elementy, między innymi tak charakterystyczne dla Lucińskiego ludziki, sprawiają wrażenie nieomal poruszania się powierzchni malarskiej. Swoiste „horror vacui” w tych obrazach przyczynia się do wrażenia niesłychanego bogactwa lub – jak chcą inni – przeładowania.

Inspiracją obrazów cyklu „Koty” jest jego kotka, która – jak mówi – „przechadza się po domu niczym anielica”. Jednak z obrazu nie spogląda na nas „anielica”. Raczej widzimy stworzenie, które w kulturze, już od czasów starożytnego Egiptu miało znaczenie raczej symboliczne i religijne, a ponad wszystko tajemnicze.

Tak jak w całej swojej twórczości, malując kota, potrafi poruszyć widza, nawet  tego, nieuświadamiającego sobie źródeł inspiracji czy wcześniejszej drogi twórczej autora. Obrazy Lucińskiego przyciągają, wręcz magnetyzują oryginalnym ujęciem tematu i specyficznymi, wypracowanymi przez autora środkami malarskimi.   

Prezentowany obraz znajduje się w kolekcji Działu Plastyki Nieprofesjonalnej Muzeum Miejskiego w Zabrzu.

Elżbieta Dębowska

 

 

 

 

Liczba gości na stronie: 2561656
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle