Eksponat lipca 2010

TABLO GÓRNIKÓW URATOWANYCH Z KATASTROFY W KOPALNI "DEUTSCHLAND" W ŚWIĘTOCHŁOWICACH W 1884 ROKU





20 czerwca 1884 roku o godzinie 15:30 na szybie "Zimnol" w kopalni "Deutschland" w Świętochłowicach wydarzyła się niezwykła katastrofa. Na skutek intensywnych opadów deszczu doszło do zawału ziemi, przez który w głąb kopalni wdarła się z ogromną siłą nagromadzona woda, niszcząc, zalewając i zamulając to, co po drodze napotkała. W tym czasie pod ziemią, na pokładach "Heitzman" i "Gerhard" pracowało łącznie 43 górników. Od pierwszych chwil wokół zawału gromadził się tłum ludzi. Następnego dnia stawili się tam również przedstawiciele władz państwowych oraz ważne persony przemysłu górniczego ze Śląska, łącznie z właścicielem kopalni hrabią Guido Henckel von Donnersmarckiem. Wobec rozmiarów i charakteru katastrofy nic nie wskazywało na to, że ktokolwiek mógł ją przeżyć. Dopiero po trzech dniach prowadzenia wytężonej akcji ratowniczej udało się osuszyć szyb. Przeszkodą do odnalezienia zasypanych górników nadal pozostawał jednak nagromadzony muł i osunięta ziemia. Wobec wysokich kosztów akcji oraz malejącej szansy na odnalezienie żywych ludzi, po pięciu dniach przerwano poszukiwania. Decyzja o ich przedłużeniu o 24 godziny była wynikiem pertraktacji proboszcza parafii św. Augustyna z Lipin, księdza Józefa Michalskiego, z dyrekcją kopalni. Dzięki temu, tuż przed końcem wyznaczonego terminu udało się odnaleźć pierwsze ślady zasypanych górników a następnie także ich samych. Dokładnie 26 czerwca około godziny 13:00 ratownicy dotarli do wyczerpanych, lecz wciąż żywych, 8 z 43 zaginionych mężczyzn. Następnego dnia około godziny 7 rano odnaleziono zaś pozostałych.

  Katastrofa w świętochłowickiej kopalni odbiła się szerokim echem na całym Śląsku. Informacje o wydarzeniu wydrukowały również gazety poza granicami Niemiec. W lokalnej prasie podawano na bieżąco relacje z prowadzonej akcji ratunkowej a po jej zakończeniu pisano o losach poszkodowanych górników oraz publikowano ich wspomnienia z tragicznych chwil z pobytu pod ziemią. W kościołach odbyły się msze dziękczynne, nagrodzono też członków ekipy ratunkowej. Sam cesarz Wilhelm I wysłał telegram z podziękowaniami za przeprowadzoną akcję.



    Namacalną pamiątką po tym wydarzeniu jest prezentowane tablo. Zapewne zostało ono wykonane na fali ogólnego poruszenia po katastrofie, miesiąc później, w lipcu 1884 roku w Królewskiej Hucie (dzisiejszy Chorzów). Niestety nie wiadomo, kto był jego zleceniodawcą, choć przypuszcza się, że być może to dyrekcja kopalni lub urząd górniczy chciała w ten niezwykły sposób upamiętnić przeprowadzoną akcję ratunkową. Ówczesne gazety podały, że 10 i 11 lipca uratowani górnicy, przebywający wówczas na rekonwalescencji w szpitalu w Królewskiej Hucie, w odświętnych mundurach uroczyście udali się do atelier fotograficznego Juliusza Tschentschera, znajdującego się w kamienicy przy ratuszu, gdzie wykonano im fotografie. Tam też w ciągu dwóch tygodni zrealizowano kompleksowo całe zamówienie.

    Na grubej tekturze przyklejonej do płyty umieszczono łącznie 62 fotografie, przedstawiające wszystkich uratowanych górników, członków ekipy ratunkowej oraz urzędników: radcę z Królewskiego Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu von Amonna, radcę górniczego z Zabrza Gustava von Velsena, landrata bytomskiego von Wittkena oraz dyrektora kopalni "Deutschland" Matthiasa. Prawie wszystkie, bo 60 zdjęć, to fotografie portretowe, w odcieniu sepii, wycięte na kształt owalny. Różnią się między sobą wielkością, zachowując przy tym odpowiednie (względem siebie) proporcje. Najmniejsze są zdjęcia uratowanych górników i w odróżnieniu od pozostałych nie są one podpisane nazwiskami. Większe od nich, umieszczone bliżej centrum tabla, to członkowie ekipy ratunkowej. Największe medaliony, niemal na samym środku, to fotografie wymienionych wyżej osobistości. Pozostałe dwa zdjęcia wykonano w formacie prostokątnym. Jedno z nich, znajdujące się nieco powyżej środka, przedstawia miejsce, gdzie wydarzyła się katastrofa, z widocznym ogromnym osuwiskiem ziemi. U samego dołu tabla umieszczono z kolei prostokątną fotografię atelierową górnika Mehlika z ekipy ratowniczej.

    Wszystkie zdjęcia wkomponowano między dekoracje w postaci ornamentów roślinnych, malowane czarną, rozcieńczoną farbką na zielonym kolorze tektury, o zimnym, jakby przybrudzonym odcieniu. Całość uzupełniono białą (czy też srebrną) kredką, ołówkiem bądź czarnym tuszem. Poza tym w czterech rogach tabla umieszczono rysunki przedstawiające scenki z życia górników. Na samym dole znajduje się natomiast ozdobna wstęga, z upamiętniającym podpisem: Die in Deutschlandgrube verschüttet gewesen 43 Bergleute und ihre Retten, Den 20 Juni 1884 -27 Juni 1884 (Tym, którzy w kopalni Deutschland zostali zasypani, 43 górnikom i ich ratownikom, 20 czerwca 1884 - 27 czerwca 1884). Poniżej autorzy tabla umieścili również informacje o swym atelier: Photograph Tschentscher. Königshütte O/S. Wszystkie podpisy wykonano czarnym tuszem, szwabachą, a jedynie pierwszy inicjał dedykacji jest dekoracyjny i w kolorze czerwonym. Tablo, o wymiarach 81,3 cm x 114 cm wstawiono za szybę i oprawiono w ciężką, lakierowaną na czarno i złoto, ramę.



    Eksponat ten do zbiorów muzeum trafił jeszcze w czasach niemieckich. Kiedy dokładnie i w jaki sposób Städtische Heimatmuseum włączyło go do swej kolekcji niestety nie wiadomo. Po wojnie tablo przejęte zostało przez reaktywowane Muzeum Miejskie i otrzymało 576 numer w założonej w 1945 roku księdze inwentarzowej muzealiów. Obecnie stanowi ono jeden z eksponatów znajdujących w zbiorach Działu Historii i nosi numer inwentarza MZ-236/H.

    Więcej informacji o katastrofie i przebiegu akcji ratunkowej znajduje się w artykule Renaty Skoczek-Kulpy, Katastrofa górnicza na szybie "Zimnol" w kopalni "Deutschland" w 1884 r., Rocznik Świętochłowicki, t. 1, 1999, s. 80-91

Aleksandra Korol-Chudy



Liczba gości na stronie: 2672911
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle