Eksponat maja 2014

Obraz (tempera na płótnie): Roman Nowotarski, Brama biała, 2002, wym. 69,5 cm x 59 cm, nr inw. MZ/Sz/921; sygn. pr. g. „Nowotarski R.”

 

Nowotarski Biała brama

 

Roman Nowotarski to postać nietuzinkowa. Artysta, którego obrazy od lat wystawiane są w największych galeriach Bazylei, Londynu, Paryża i Tokio, obsypany nagrodami krajowymi i zagranicznymi, uwielbiany przez młodzież, którą jako profesor katowickiej ASP wprowadzał w arkana sztuki.

Urodzony w Worochcie na Huculszczyźnie, niemal całe swe dorosłe życie związał z Zabrzem, do którego wojenna zawierucha rzuciła go wraz z rodzicami, jako jedenastoletniego chłopca. Z tych najmłodszych, nie całkiem beztroskich lat, pozostał sentyment do odrapanych podwórek, podobnych do tego, na którym bawił się z chłopakami przed rodzinnym domem, przy ul. Roosevelta. Otoczone, walącymi się murami, „studnie” z wydeptanymi skrawkami zieleni, straszące przypadkowych przechodniów czarnymi otworami pozbawionymi okien, z zardzewiałymi „klopfsztangami” pośrodku, Nowotarski uczynił głównymi obiektami swych obrazów i nostalgicznych ballad. Oprócz malowania od lat komponuje, pisze wiersze, śpiewa i gra na gitarze. Spacerując ulicami Zabrza rzadko patrzy na odnowione fasady, ale zawsze na to, co kryje się za nimi. „Domy, które maluję, katedry biedy i opuszczenia, choć nie są wysokie, zawsze będą bliżej nieba” –  mówi o „bohaterach” swych płócien Roman Nowotarski. „Zabrza nie da się lubić, ale można i trzeba zauważyć ciężką pracę ludzi, ślady ich egzystencji, „duszę” pozostałą w tych murach. Szacunek do ludzkiego mozołu artysta miał już w dzieciństwie. W liceum, zafascynowany ciężką pracą górników, zgłosił się na ochotnika do KWK „Makoszowy”. Przez kilka miesięcy z kolegami pracował tam po lekcjach na „dniówki”. Fascynowała go ta makabra. Mrok, brud, szum, łoskot, chodniki „wysokie” na 1,5 metra. Samo życie! Niepoprawny romantyk, „włóczęga marzeń” –  tak jest często określany.

W tytułach albumów często pojawia się słowo „podróże”. Dlaczego właśnie podróże? Dokąd prowadzą te wędrówki z artystą? Czyżby opowieści z dalekich stron? Nie – podróże w zupełnie innym wymiarze. Zdaniem Nowotarskiego „podróż” jest próbą spojrzenia oczami artysty na najbliższy świat, a tym światem jest otaczający go pejzaż miejski – oddający specyficzny klimat Śląska. Artysta przybliża jego architekturę:  budynki, podwórka, bramy, fragmenty klatek schodowych –  to swoista metafizyka – jak sam określa. Jego pejzaże zazwyczaj są proste, schematyczne, określane za pomocą precyzyjnej konstrukcji linearnej. Pokazuje często zapomniane miejsca, przez nas samych niezauważane, niesamowite zakątki, zaułki, które dzięki artyście zaczynamy dostrzegać i doceniać na przykład detale architektoniczne, które są prawdziwymi majstersztykami, a obok których przechodzimy obojętnie. Jest to więc podróż w nieznane, inne spojrzenie na świat. Po prostu „śląski blues”. Jak mówi artysta: „W sztuce można opowiadać o tym [własnym] podwórku, ten świat mnie otacza (…) o nim opowiadam, bo tu jestem (…). Maluję to, co mnie otacza. Ten świat (…) wokół jest biedny i dość brzydki (…).Staram mu się nadać trochę ludzkiej cechy, trochę ciepła. Bo to jest świat najbliższy mnie, coś co mi cały czas towarzyszyło tutaj, co towarzyszy w dalszym ciągu”.

Obraz „Biała brama”, zakupiony został przez Muzeum Miejskie w Zabrzu w 2002 r., bezpośrednio od artysty. Pochodzi z cyklu „Wejścia” i przedstawia bramę, za którą kryje się miejska przestrzeń. Fragmenty dwóch kamienic ustawione naprzeciw siebie i trzecia łącząca je, z rzędami schematycznie namalowanych okien oraz niski mur z mniejszym wejściem. Całość ujęta w prosty wręcz linearny sposób. Lico jednej z kamienic  tonie w pełnym cieniu, a dwie pozostałe zostają w półcieniu –  w górnej części są lekko rozjaśnione padającym światłem. Dolna partia kompozycji jest zajęta przez pasmo podłoża. Te oszczędne formy, te jakby niedomówienia budzą ciekawość, jakby kryły moc sekretną, wciągając widza w zatrzymujący się na chwilę świat. Całość przedstawienia ujęta jest niesamowitą grą barw oraz padającego światła i cieni. Brama pokryta jest widoczną łuszczącą się farbą – ulubiony motyw artysty –  której kolor może stać się przedmiotem dociekań i rozważań czy jest niebieski, popielaty, a może szary lecz wpadający w ledwie uchwytny odcień rozbielonego różu, a może – i to jest najbardziej prawdopodobne – zawierający w sobie wszystkie te barwy. Kolorystyka tego obrazu jest zachwycająca i fascynująca, a sam obraz znakomicie namalowany. Kolorystykę tę podziwiał jeden z największych polskich malarzy – Tadeusz Brzozowski, mówiąc:  „(…) Sztuka ta zawsze przyciągała mnie wprost magnetyczne. Wizja, a jakże obsesyjna, pejzażu ogołoconego z ludzi, pejzażu dzielnic robotniczych fabrycznego miasta, powstałych raczej w XIX wieku, zatopionym w gęstym, nostalgicznym kolorycie, spiętym prawie geometrycznie uproszczonym rysunkiem, jest autentycznie osobista. Środki formalne użyte przez Nowotarskiego są tej klasy, że jego wizja wzrusza i budzi refleksje głębsze, dotykając chyba egzystencjalnej warstwy życia. To niesłychanie poetycka sztuka (…).”.

Dla artysty, w sztuce liczy się siła wyrazu, to o czym chciałby powiedzieć , czym zadziwić oraz pozostawić w niej własne piętno. Obrazy Romana Nowotarskiego mają wyrazisty styl, są rozpoznawalne, często określane mianem realizmu z elementami metafory. To głównie poetyckie interpretacje śląskiego krajobrazu.

Twórczość Romana Nowotarskiego można określić jako estetykę ubóstwa, prostoty i ogołocenia. Jedyny zbytek na jaki pozwala sobie artysta w swych obrazach, to piękne położenie farby, czasem cienkie, czasem gęste lecz bez „zawiesistości”. W tym na pozór prostym przekazie i oszczędnym wyrazie widzimy niesamowitą wytrawność i wirtuozerię w posługiwaniu się środkami formalnymi. Jego prace dowodzą niesamowitej wrażliwości z wysoko rozwiniętym kunsztem warsztatowym. Co sprawia, że o malarstwie najwybitniejszego zabrzańskiego artysty można rozważać i rozmyślać nieskończenie…

 Iwona Wróblewska

Liczba gości na stronie: 2511236
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle