Eksponat marca 2009

obraz przestrzenny, diorama
a.n., "Kopalnia ołowiu koło Tarnowskich Gór", ok. 1870 r.,
akwarela i gwasz; papier (masa papierowa, karton, gips, mech, kora),
wym. 26,3 cm x 35,2 cm (z ramą); 17,7 x 26 cm (w świetle),
nr inw. MZ/PN/ 476


Ten rzadki eksponat z kolekcji Działu Plastyki pochodzi ze zbiorów dawnego zabrzańskiego Stadtische Heimatmuseum. Jest to rodzaj trójwymiarowego obrazu topograficznego, właściwie półprzestrzennego; obecnie - po konserwacji w Muzeum Górnośląskim w Ratingen Hosel (Niemcy) w 1998 roku - jest oszklony, ze stosownym passe-partout. Przedstawia królewską kopalnię rud srebrno-ołowiowych "Fryderyk" w Bobrownikach Śl. koło Tarnowskich Gór (widok od południowego wschodu; stan z przełomu XVIII i XIX w.); ważne miejsce dla dziejów industrializacji Górnego Śląska, związane z postacią Fryderyka W. v. Redena (1752-1815), wybitnego organizatora i menedżera przemysłu. Gdy rząd pruski nabył prawa do górnictwa rud srebrno-ołowiowych od pana na Tarnowskich Górach hrabiego Henckla von Donnersmarcka, Reden przystąpił do drążenia szybów (1783). Wkrótce (16 lipca 1784 roku) na bobrownickich polach odkryto złoża kruszców; odtąd aż po rok 1801 państwowa kopalnia "Fryderyk" prowadziła tu eksploatację na dość rozległym terenie, nad rzeczką Stołą.

Problemem była jednak zawsze obfitość wód podziemnych zalewających kopalnię. W szybach stosowano początkowo urządzenia nazywane kunsztami wodnymi, gdzie kierat konny poruszał pompy odwadniające; przez wiele lat drążono też sztolnię odwadniającą "Gotthelf-Erb" ("Pomagaj Bóg"). Jednak kopalnia stała się słynna w Europie dopiero, gdy 19 stycznia 1788 r. rozpoczęła tu ( w szybie Kunst) pracę - jako pierwsza w Polsce i jedna z pierwszych w Europie - maszyna parowa 32-calowa systemu Newcomena (sprowadzona z Anglii), poruszająca pompy odwadniające. Jej zastosowanie uznano za jedną z przełomowych innowacji technicznych. Sława tego urządzenia i rozgłos, jaki nadał mu Reden spowodowały, że Tarnowskie Góry stały się celem masowych podróży, także wielu słynnych osób chcących na własne oczy zobaczyć ów cud techniki.. Były wśród nich i koronowane głowy, jak np. król Fryderyk Wilhelm II (kilkakrotnie) czy - już na początku XIX w.- car Aleksander I; i znani politycy, dyplomaci i uczeni; wreszcie - artyści, poeci...4 września 1790 r. do Tarnowskich Gór przybył J.W.Goethe, który jako radca dworu podróżował z księciem Weimaru Carlem Augustem. W księdze pamiątkowej kopalni zachował się wpis poety, gdzie mowa jest o "rozumie i rzetelności", z jakim ludzie wydzierają ziemi jej skarby; odnosiło się to do Redena (podobno panowie zaprzyjaźnili się).

* * *

Prezentowany obiekt trudny jest do jednoznacznego określenia czy sklasyfikowania, a brak jakichkolwiek sygnatur utrudnia atrybucję. Tego rodzaju formę trójwymiarowej czy raczej tylko półplastycznej weduty nazywa się obrazem przestrzennym, "skrzynkowym". "kulisowym" czy wreszcie dioramą. Choć to ostatnie określenie nie do końca wydaje się uprawnione; wszak pierwotnie dla dioramy typowe były przede wszystkim efekty świetlne.
Próbując umiejscowić eksponat w jakiejś znanej kategorii wytworów sztuki czy rzemiosła artystycznego, można przywołać popularne w XIX w. na Śląsku i w Czechach trójwymiarowe obrazki topograficzne produkowane dość masowo jako pamiątki z podróży. Wykonywane były przede wszystkim z papieru (i masy papierowej) oraz szkła, a także gipsu i - co bardzo charakterystyczne - mchu (wysuszony i pokryty farbą był materiałem niezwykle trwałym). Takie pamiątki, których idea polegała na wprowadzeniu iluzjonistycznego prospektu krajobrazu w rodzaj pudełka, zaczęto wytwarzać wręcz seryjnie wraz z rosnącą popularnością miejsc wypoczynkowych i uzdrowiskowych (zwłaszcza przy leczniczych źródłach Dolnego Śląska).Plastyczne, realistyczne wyobrażenia wspaniałych karkonoskich krajobrazów, przywożone jako pamiątki z podróży, mogły rzeczywiście rozsławiać urodę tej krainy w całej Europie. Sporo tych pamiątkowych "dioram" znalazło się w muzeach niemieckich i czeskich; u nas przede wszystkim w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Okręgowym w Jeleniej Górze, Kłodzku i in. Oczywiście naiwny wdzięk tych wytworów budzi też duże zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów.
Natomiast wydaje się, że podobne obiekty o tematyce przemysłowej - jak nasz opisywany - stanowią rzadkość; nie ma ich w śląskich muzeach.

* * *

Kompozycja półplastycznego obrazu jest bardzo prosta; z linią horyzontu mniej więcej w połowie wysokości; dość łatwo odróżnić gdzie kończy się zaaranżowana trójwymiarowość, a zaczyna płasko namalowane tło. Jest to (w głębi) ścianka kartonu z malowanym akwarelą błękitnym niebem pokrytym białymi obłoczkami oraz łagodnymi kopułami wzgórz. Widać jeszcze drobniutkie "znaki" wzlatujących w górę ptaków. Przed tą malowaną ścianką, w bliższym planie, obraz staje się jakby półprzestrzenną makietą; wzdłuż linii horyzontu uszeregowano półplastyczne formy zabudowań: są to wycięte z kartonu i pomalowane, odpowiednio załamane i przyklejone bryły z zachowanymi skrótami perspektywicznymi. Całą dolną część kompozycji wypełnia teren zielony uformowany w reliefie wypukłym (choć niewysokim) ze znamionami - w rzeźbie terenu - charakterystycznymi dla miejsca robót górniczych. Są to przede wszystkim, widoczne na polach hałdy (na planie koła lub owalu) ze skały płonej pochodzącej z drążonego szybu, bądź też hałdy popłuczkowe w miejscach, gdzie sortowano rudę. W kompozycji zwraca uwagę przede wszystkim dominująca sylwetka kopca pamiątkowego (Denkhalde) usypanego dla upamiętnienia odkrycia tarnogórskich złóż kruszcowych - w stulecie wydobycia pierwszej bryły rudy srebrno-ołowiowej 16 lipca 1784 r. (w szybie Rudolfina). Ukształtowana jest półprzestrzennie, z charakterystycznym rysunkiem spiralnych ścieżek i wianuszkiem krzewów (suszony mech) u podnóża. Teren poprzerzynany jest ścieżkami i drogami; w lewym dolnym narożu kompozycji widać charakterystyczny mostek - to konstrukcja z kamienia wapiennego nad przepływającym przez teren kopalni potokiem Stołą.

Znaczenie i charakter przedstawionych w dioramie obiektów można odczytywać dzięki m.in.planom sytuacyjnym kopalni "Fryderyk" z lat 1823 i 1829, znajdującym się w zasobach Muzeum Górnictwa Węglowego ( w wielkim zbiorze osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych planów i rysunków technicznych pochodzących z wrocławskiego Wyższego Urzędu Górniczego). Tak więc pośród widocznych w kompozycji zabudowań kopalni (po prawej) wyróżnić można przede wszystkim wysoki, kilkukondygnacyjny budynek, z namiotowym dachem, słynnej, wspominanej już, 32-calowej maszyny parowej odwadniającej Ale także inne, gdzie mieściły się warsztaty, magazyny, cechownia. Po lewej widać budynki mieszkalne przeznaczone dla górników i dozoru; także ogrody i zabudowania gospodarcze. Zieleń w obrazie - skupiska krzewów i drzewa - ukształtowano z wysuszonego i malowanego mchu; strukturę tego tworzywa widać wyraźnie na pierwszym planie obrazka. Dla walorów ikonograficznych kompozycji niezwykle istotny jest też sztafaż - finezyjnie opracowane drobne sylwetki ludzi i zwierząt. Są półplastyczne, przymocowane do podłoża. Na pierwszym planie, od prawej, dostrzegamy postaci czterech gwarków, stojących i siedzących. Stojący są odziani w przepisowe mundury górnicze: kitle robocze z pelerynką; na głowach mają charakterystyczne zielone kołpaki z górniczym emblematem (detale trzeba oglądać przez lupę); u górnika ujętego w profilu widać łatę (skórę) górniczą na biodrach. Elementem sztafażu są też drobniutkie sylwetki dwu łaciatych psów biegnących ścieżką czy pasącego się na łące konia; podziwiać można precyzję opracowania formy dziecięcego wózka. Niestety nie jest on (sztafaż) kompletny; ubytki można stwierdzić porównując kompozycję z pocztówką wg niej wydaną w 1913 roku przez "Verlag v. Photogr. Friedrich Roesner"z Tarnowskich Gór (druk czarno- biały). Brakuje postaci kobiety, która ciągnęła wózek, starszego mężczyzny przy psach oraz pasącej się krowy.

Obraz ma okazałe, choć tylko w papierze tłoczone obramowanie. Od połowy XIX w. modne były w dioramach takie właśnie ramy z tłoczonej masy papierowej, przyozdabiane w stylu rokoko bogatym ornamentem rocaille (ornament muszlowy o formach kapryśnych i asymetrycznych). Towarzyszą temu często naturalistycznie potraktowane motywy roślinne; tutaj - gałązki krzewu różanego.

Jadwiga Pawlas-Kos

Liczba gości na stronie: 2561622
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle