Eksponat maja 2015

Ewald Gawlik  (1919 - 1993)

 to jedna z najwybitniejszych osobowości sztuki nurtu nieelitarnego w regionie; nazywany piewcą wyidealizowanego, odchodzącego w przeszłość Śląska. Nie był artystą stricte naiwnym - opanował podstawy warsztatu plastycznego (rozpoczął nawet studia w Akademii Drezdeńskiej); żywił prawdziwy kult dla sztuki i postawy twórczej Van Gogha (jest to zrozumiałe w przypadku twórców nie samorodnych, a mających dużą świadomość plastyczną i znajomość sztuki, że dla rozwiązywania określonej problematyki sięgają po środki wyrazu z repertuaru mistrzów czy wypróbowują konwencje).

 Istotną determinantą malarskiej pasji Gawlika była głęboka potrzeba, imperatyw dokumentowania zmieniającej się lokalnej (Giszowiec, Nikiszowiec,Janów) rzeczywistości; utrwalanie na obrazach odchodzącego Śląska: jego przemijających pejzaży, ludzi; odrębności obyczaju i stroju, ginących tradycyjnych wartości - słowem własnego orbis interior. Odczuwając boleśnie dewastację giszowieckiej enklawy (znaną z filmu „Paciorki jednego różańca” Kazimierza  Kutza) i zanik tradycyjnych wartości regionalnych, podejmuje artysta wielką, rozpisaną na dziesiątki płócien malarską narrację o ginącym „skansenie kultury szczęśliwej”.    Tematyka obrazów Gawlika stanowiła zawsze wyraz głębokiej identyfikacji artysty z miejscem – ziemią śląską, ale zwłaszcza skrawkiem przestrzeni między Nikiszowcem, Giszowcem i Janowem. Było to dojmujące, niemal religijne doświadczanie autochtoństwa, swoista sakralizacja „orbis interior”. Jego wizerunek tworzył artysta w niezliczonych, pełnych nieraz czułego liryzmu studiach pejzażowych (także w rysunku). Często nie ma w nich efektownej malowniczości, motywów z tradycyjnego repertuaru pejzażysty; w niewielkich, starannie zakomponowanych „kadrach” widać nasypy kolejowe, rowy, wypełnione wodą zapadliska, skrawki podmiejskich łąk. Gawlik potrafił doszukiwać się w tych ubogich motywach nostalgicznego piękna.

Ewald Gawlik, Elektrownia „Jerzy” przy kopalni „Wieczorek”, 1975, olej na płótnie, wym. 83 x 119 cm, nr inw. MZ/PN/608

Wizualną stronę malarstwa Gawlika wyznacza współbrzmienie dwóch elementów – graficznego i koloru (waloryzowanego). Obrazy mają zawsze precyzyjny kościec konstrukcji linearnej; kreska buduje formy i wyznacza relacje przestrzenne, perspektywę. Dopiero tę gotową w zasadzie kompozycję rysunkową opracowuje artysta chromatycznie, wypełnia kontury kolorem. O wartościach kolorystycznych malarstwa Gawlika mówić niełatwo; kolor ze wszystkich wizualnych elementów obrazu wydaje się najbardziej niepochwytny dla werbalnego przekazu. Jak każdy artysta, ma Gawlik swoją własną estetykę barw – to kwestia intuicji i wieloletnich twórczych doświadczeń;  zresztą struktura kolorystyczna  jego płócien  jest w pewnym stopniu uzależniona od charakteru kreacji. Zwykle w impresjach pejzażowych  dochodzą  do głosu rzeczywiste, czysto malarskie wartości: widać tu świadome operowanie subtelnymi zestrojami barw i gradacją odcieni, co świadczy o dużej samodzielności wizji.

*   *   *

   Kompozycja „Elektrownia „Jerzy” przy kopalni „Wieczorek” przedstawia fragment janowskiego (dzisiejsza dzielnica Katowic) podmiejskiego pejzażu; obejmuje on rozległą łąkę przy nasypie kolejowym z wielkoprzemysłowymi zabudowaniami na horyzoncie (dymiące kominy, wieża wyciągowa, hale). Nasypem, w głąb obrazu, od prawej, suną wagony pociągu towarowego. Skąpy koloryt przykopalnianych ugorów, z resztkami spalonych słońcem, zrudziałych traw, ożywiają zieleń chwastów i piękne żółcienie „słupków” dziewanny. Na przestronnych połaciach nieba jakby zastygły smugi dymów i białe welony pary przesłaniającej nikły krążek słońca. Harmonijna gama barwna kompozycji (doskonale wyważona jednolitość tonu) i łagodne rozproszone światło potęgują wrażenie znieruchomienia, ciszy spokoju. Więcej tu monotonii trwania niż dynamiki, „zwyczajnej” w przemysłowych pejzażach.

Jadwiga Pawlas-Kos

 



Liczba gości na stronie: 2503881
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle