Eksponat października 2014

Obraz: Romuald Nowak, Ostatni  felezunek, 1981, olej na płótnie, 80 x 55 cm, MZ/PN/1201


 

   Sztuka Romualda Nowaka mieści się w nurcie obiektywistycznym śląskiej twórczości nieelitarnej; jego miejsce można postrzegać pośród artystów regionalnych, tworzących pędzlem mitologię miejsc ukochanych (określa się ją – nieco kolokwialnie – twórczością „korzenną”). Jest to malarstwo o świecie sobie najbliższym i emocjonalnie nieobojętnym; o krajobrazach, w które wpisały się historie osobiste autora i historia lokalnej społeczności, o ludziach tej ziemi i ich obyczajach.

   Romuald Nowak (1936 – 2004) urodził się w Rudzie Śl., w rodzinie urzędnika górniczego (dziadek Ludwik Rojek też był górnikiem, powstańcem śląskim). Zatrudniony od 16 roku życia w kopalni, jednocześnie dokształcał się zaocznie w Technikum Górniczym ( Katowice-Brynów). W służbach geodezyjnych kop. „Zabrze” przepracował 35 lat, aż do przejścia na emeryturę. Od dziecka interesował się plastyką; jako 18-latek znalazł się w zespole plastycznym przy kop. „Dymitrow” w Bytomiu, później przy ZDK kop. „Zabrze” (instruktorem była  tu art.plast. Krystyna Jędrzejowska, przyszła żona ). Z amatorskim ruchem plastycznym związany był Nowak przez całe życie; wyniesione stąd umiejętności i wiedza wpłynęły na jego twórczość. Początkowo próbował nawiązywać do konwencji sztuki współczesnej, zwłaszcza koloryzmu czy raczej polskiego „postimpresjonistycznego koloryzmu”, jednak z czasem wypracował własną, niezależną od akademickich wzorców, formę wyrazu. Do ostatnich dni życia (tragicznej śmierci  15 listopada 2004 r.) był niezwykle zaangażowany w życie artystyczne miasta (Grupa 18 Obsydian) niezrównany organizator, doradca, powiernik i przyjaciel wielu malarzy. Uprawiał malarstwo olejne; także na szkle, grafikę (linoryt), rysunek satyryczny oraz ilustrację książkową. Ogromnie aktywny, przez dziesiątki lat uczestniczył w wystawach środowiskowych, ogólnopolskich i zagranicznych, konkursach i przeglądach. Prace znalazły się w zbiorach wielu muzeów śląskich, Polski i zagranicy.

*   *   *

   Nowak, typowy lokalny patriota, miłośnik i znawca regionu, zwłaszcza jego górniczych tradycji, wierzył głęboko w sens i znaczenie swojej malarskiej działalności w rozwijaniu świadomości i poczucia tożsamości kulturowej  współziomków. Identyfikował się z miejscem swojego pochodzenia i z całym systemem kulturowym, w którym żył od pokoleń.

Sztuka Nowaka wyrosła zatem z indywidualnego przeżywania kultury własnej zbiorowości; sam czuje się jakby częścią świata, który opisuje. Ujmujący jest świeży, bezpretensjonalny realizm, z jakim przywołuje miniony czy odchodzący świat z jego malowniczością i bogactwem realiów dawnej śląskiej codzienności i odświętności.

    Maluje pejzaże rodzinnych stron; specyficzny klimat podmiejskich peryferii, a także pejzaże wielkoprzemysłowe. Przez całe twórcze życie dokumentował lokalną przestrzeń produkcyjną (także znamiona jej agonii w ostatniej dekadzie), dostrzegając w industrialnym pejzażu także ciekawe artystyczne możliwości poszukiwań formalnych i kolorystycznych. Lubił pracować w plenerze; studia, szkice, ulotne notatki tworzyły bogaty, realistyczny warsztat. Później, przy opracowywaniu określonego tematu na płótnie czy szkle (oleje) syntetyzował te pośpiesznie notowane w plenerze wrażenia, upraszczał formy, eliminował drugorzędne detale.

*   *   *  

   Romuald Nowak jest jednak przede wszystkim najbardziej konsekwentnym i wytrwałym malarzem/piewcą odchodzącego (na naszych oczach) fenomenu tradycyjnej kultury górnośląskiej grupy górniczej, tak silnie osadzonej w regionalnej rzeczywistości. Należał – obok takich artystów-górników, jak Ewald Gawlik – do ostatnich, którzy zachowali w pamięci i starali się upowszechniać w miarę pełny obraz tej kultury. Najistotniejsza część jego twórczości związana jest właśnie z całym światem wartości, odnoszących się do tradycyjnego etosu górniczego. Zrozumiałe, że obraz pracy, obyczaju i tradycyjnej kultury górniczej, jaki wyłania się z niezliczonych, namalowanych przez artystę scen rodzajowych, ma tu szczególną rangę- wszak to przekaz najbardziej wiarygodny, kompetentny, pełen szczegółów, których autentyzm nie może budzić wątpliwości.

 Wyjątkowa rzetelność zaprezentowanych w jego  sztuce realiów dawnego i współczesnego świata techniki górniczej pozwala przybliżyć widzowi zarówno warunki pracy w kopalni, jak i specyfikę różnorodnych  czynności produkcyjnych.

W tej grupie prac  jednak niewiele jest miejsca na eksponowanie istotnego waloru jego twórczości, mianowicie jej rodzajowości, z dosadną charakterystyką  postaci, z akcentowaniem specyfiki, malowniczości i bogactwa realiów środowiska. Ujawnia się to w pełni, gdy malował pogodne i barwne sceny rodzajowe z życia peryferyjnych, podmiejskich osiedli i osad przykopalnianych, z ich swoistym folklorem, codziennością i odświętnością, a także wyobrażenia bogatej obrzędowości uroczystości religijnych i rodzinnych (pielgrzymki, odpusty, wesela). Zwłaszcza  obrazki ze zwyczajowo-obrzędowych form życia rodzinnego, często pogodnie niefrasobliwe, malowane z werwą, a nawet nieco rubasznym humorem, nasycone są jakąś intymną rodzajowością; zapewne wiele z tych ujęć jest przywoływaniem scen z własnego dzieciństwa artysty, pełnych nieskrępowania – ot, zwyczajnego, powszedniego życia.

W tradycyjnych wnętrzach, zwłaszcza śląskiej kuchni, centrum domu, gdzie koncentrowało się życie rodziny, a także izbie paradnej  (miejscu celebrowania chwil wyjątkowych) widzimy ludzi w ich codziennych, banalnych, domowych czynnościach; wiele scen, które układają się w niespieszny rytm przemijania, wypełniony niezmiennością gestów, czynności… .Życie zharmonizowane z kalendarzem religijnym, spotkania wciąż z tymi samymi ludźmi, które utwierdzają ich w przekonaniu o niezmiennym ładzie.

Ujmującą cechą wielu malarskich kreacji Nowaka jest traktowanie wyobrażonego świata, zwłaszcza gdy dotyczy sfery obyczajowości i stosunków międzyludzkich, z pogodnym humorem i dowcipem, nieraz z żartobliwą frywolnością lub rubasznością. Charakterystyka postaci jest tu dosadna, oddana śmiałą, często ekspresyjną kreską, czasem z groteskowym, karykaturalnym zacięciem; powstają wizerunki bardzo sugestywne, charakterologiczne, zapadające w pamięć.

Nowak jest autorem cykli rysunków satyrycznych, tj. „Górnik i jego szpada”, „Śląskie zabawy i uciechy”; rysunki wykonane są brawurowo, z ogromną swobodą i widoczna biegłością. Posługuje się  sprawną, płynnie prowadzoną kreską, bez wahań i poprawek, która lapidarnie, sumarycznie oddaje formy.

*   *   *

   Nowak malował także z upodobaniem rozmaite sceny dotyczące tradycji zawodowych  i obyczajowości górniczej, także tej, związanej z dawnymi wierzeniami, z górniczą demonologią. Najbardziej charakterystyczną postacią lokalnego systemu demonologicznego był, jak wiadomo, Skarbnik, „chtoniczne bóstwo węglowych sztolni”, dysponent podziemnego, węglowego skarbu, egzekutor porządku w kopalni. Liczne  w twórczości Nowaka (jak i innych śląskich naiwistów) malarskie kreacje tematyki „skarbnikowej” odzwierciedlają (do pewnego stopnia) sposób pojmowania tego demona w lokalnej tradycji: wyobrażenia o ich pochodzeniu, wyglądzie oraz różnych formach działalności.  

*   *   *  

   W kompozycji „Ostatni felezunek[1]” daje Nowak piękną, pełną liryzmu i elegijnego skupienia wizję  Skarbnika-Charona, wyprawiającego zmarłego górnika w daleką, niedocieczoną drogę. W śmiało ukształtowanej scenerii opuszczonych podziemnych wyrobisk (przestronnych komór, wydrążonych w skale wysoko sklepionych pieczar) czółno kierowane przez Ducha podziemia lekko i spokojnie ślizga się po wodzie kopalnianej sztolni. Stała się ona tutaj rzeką zapomnienia, wodą letejską płynącą ku Krainie Umarłych. Malarz zdaje się sugerować wizję śmierci jako spokoju i ukojenia, wypoczynku po trudach życia i ciężkiej pracy w podziemiach. O tym właśnie mówi tekst na banderoli: „Po biciu serca, po szczęku stali, łoskocie węgla- szum fali”. Ale czy na pewno? Martwe dłonie spoczywającego w łodzi górnika przytrzymują jeszcze kilof… A resztę górniczego ekwipunku zmarłego widzimy w rękach dwu innych siwobrodych Skarbników; pojawiają się w wylotach sztolni niosąc łopatę „sercówę”, nieodłączną torbę i lampę górniczą – wyraźnie przejęci, zaabsorbowani swoją posługą, pełni współczucia i troski o wyruszającego w nieznane górnika. W tej chwili trwogi wobec Niewiadomego, wobec majestatu, powagi i milczenia śmierci, te zwyczajne, pozornie już bezużyteczne rekwizyty pracy przynoszą jakąś otuchę: wydają się żyć jeszcze swoim cichym życiem; mają swoją historię, „tkwi w nich pamięć żywych dłoni”. Tworzy się jakaś „bezpieczna przestrzeń rzeczy oswojonych, sprzętów aż do znudzenia praktycznych i  znanych”. Zmarły nie stawi się    na „ostatni felezunek” ( a może pierwszy - Tam?) z pustymi rękoma, lecz wyposażony w coś niezmiennie pewnego – narzędzia pracy, która była istotą i sensem jego życia. W niebanalnym ujęciu Nowaka zdają się być świadectwem niewzruszonej pewności, rękojmią zaufania – do świata? do Zaświatów?

Jadwiga Pawlas-Kos



[1] „Felezunek - odprawa przed zjazdem górników na dół, rozdział zadań roboczych


Liczba gości na stronie: 2561816
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle