Eksponat października 2007

Obraz L. Wyczółkowskiego,
Portret Celiny Włodzimirskiej, 1898, pastel, płótno, 58 x 78 cm, nr inw. MZ/Sz/ 47



W grudniu 1961 roku w zbiorach artystycznych Muzeum znalazł się obiekt szczególny - niezwykle udany portret młodej kobiety autorstwa Leona Wyczółkowskiego z roku 1898; został zakupiony w Salonie PP Desy w Katowicach jako "Portret pani W.". Pochodzi z najświetniejszego chyba okresu (piętnastu lat:1895 - 1910) "najbujniejszej i najbardziej różnorodnej twórczości artysty". W tym czasie sztuka portretowa Wyczółkowskiego (zawsze ważny i znaczący rozdział jego artystycznej biografii ) ulega istotnym zmianom formalno-stylistycznym. W odróżnieniu od konwencjonalnych raczej portretów (m.in. salonowo-buduarowych) okresu warszawskiego (lata 80), gdzie określone reguły kompozycyjne i stylistyczne przynosiły pewną powtarzalność typu wizerunku, teraz zapanowała swoboda i różnorodność w ujmowaniu postaci, sposobie charakteryzowania modela, etc...Technikę olejną zaczęły zastępować pastel i akwarela, odpowiadające charakterowi temperamentu artysty; można nimi pracować szybko i żywiołowo uzyskując tak cenioną przez Wyczółkowskiego bezpośredniość wyrazu. Zmienia się też krąg portretowanych: to znajomi i przyjaciele ze środowisk artystycznych i naukowych Krakowa, cała galeria ludzi Młodej Polski, (związanych ze sobą więzami czasu, miejsca, a nade wszystko niepowtarzalnej aury fin de siecle'owej bohemy), tj.m.in.: J. Kasprowicz, W.Reymont, S.Żeromski, K.P.Tetmajer, l.Rydel, J.Chełmoński, J.Malczewski, K.Laszczka, E.Barącz (słynny kolekcjoner ze lwowskiej rodziny ormiańskiej), F.Jasieński (Manggha), I.Solska, I.Pawlikowska i wielu innych. Pod koniec XIX i na przełomie XIX i XX w. powstają doskonałe wizerunki, malowane swobodnie i bawurowo, na sposób "impresjonizujący"; pełne ekspresji, psychologicznej prawdy, zwykle bardzo do modela podobne.
Portret Włodzimirskiej jest dość reprezentatywnym przykładem omówionych wyżej tendencji formalno-stylistycznych; dowodzi też niezłego już opanowania przez artystę pastelowego warsztatu.
Obraz został namalowany (półkryjąco i kryjąco) na płótnie pokrytym cienką (nałożoną fabrycznie) warstwą papieru zamszowego imitującego papier welurowy. Przedstawia wizerunek młodej kobiety w popiersiu, asymetrycznie, z charakterystycznym dla epoki przesunięciem modela z osi obrazu na bok; z lekkim jakby poruszeniem postaci. "Puste" tło ma tu określoną rolę kompozycyjną. Twarz kobiety oświetlona z lewej, owalna, o wyrazistych, regularnych rysach: wzrok skierowany na widza, pełne usta lekko uśmiechnięte. Ciemne oczy, ładnie sklepione czoło, kędzierzawe, kasztanowate włosy, krągły, masywny podbródek. Modelka odziana jest w ciemną fin de siecle'ową suknię z bufiastymi rękawami i zielononiebieską stójką; na szyi zawieszony długi złoty łańcuch. Tło portretu "puste", jedynie z prawej kilka szkicowych kresek i plam pasteli oraz sygnatura. Twarz kobiety modelowana jest miękko, malarsko, z widoczną biegłością; ma delikatnie zróżnicowany ciepły koloryt (bogata gama odcieni beżu i subtelnych róży) i wyrazistą grę świateł. Natomiast w partii sukni przeważa szeroki, brawurowy sposób malowania: zamaszyste krechy oraz drobne smużki i kreski tworzące tzw. włóczkę impresjonistyczną. Ciemny ubiór modelowany światłem, z rozjaśnieniami czerni na fałdach tkaniny. W prawym górnym rogu sygnatura "L.Wyczółkowski 1898/Kraków" oraz słabo czytelny napis dedykacyjny "Pni C. Włodzimierskiej ofiaruję".
Po odczytaniu tego nazwiska, w efekcie badań bibliograficznych, przestudiowania materiałów źródłowych, m.in. "Listów i wspomineń" artysty (oprac. M.Twarowska), a także w wyniku kwerend w muzeach: krakowskim (MNK-ów), łódzkim (Muzeum Sztuki) i bydgoskim (Muz.Okr. w Bydgoszczy) udało się ustalić tożsamość modelki.
Jest nią Cecylia (Celina?) Włodzimirska , z domu Płachecka, córka krakowskiego nauczyciela muzyki; wyszła za mąż za majętnego Karola Włodzimirskiego, właściciela młynów w Podgórzu. Uchodziła za piękność i ciekawą osobowość w artystycznych środowiskach fin de siecle'owego Krakowa (bywała np. na elitarnych przyjęciach u Erazma Barącza). Prawdopodobnie - już jako mężatka i matka czworga dzieci - pozowała malarzom m.in. do aktów; była też modelką Wyczółkowskiego.
Inny wizerunek Włodzimirskiej, również malowany pastelem, o rok późniejszy (1899) znajduje się w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi. (przedstawia modelkę w lewym profilu, w fantazyjnym, bogato zdobionym ciemnym kapeluszu).
Zabrzański "Portret..." był (i jest) jednym z najczęściej wypożyczanych (innym muzeom) eksponatów, ostatnio m.in. Muzeum Narodowemu w Krakowie na organizowaną w 150. rocznicę urodzin artysty wielką (przeszło 400 prac) wystawę " Leon Wyczółkowski 1852 - 1936" w 2003 roku. Poprzedzające ją wieloletnie badania (zwłaszcza kustosz Wacławy Milewskiej i kustosz Krystyny Kulig-Janarek) przyniosły sporo nowego materiału dotyczącego biografii i dzieła Wyczółkowskiego, a także portretowanych przez artystę osób. W obszernej publikacji towarzyszącej wystawie, katalogu-albumie, Wacława Milewska omawiając zabrzański "Portret...", dodaje kilka pikantnych szczegółów na temat Włodzimirskiej.. "Wiadomo (...), że miała ona romans z Ignacym hr. Milewskim, litewskim magnatem, właścicielem słynnej kolekcji malarstwa polskiego ze szkoły monachijskiej, którego poznała w pracowni Wyczółkowskiego. Romans zakończył się w 1904 roku głośnym skandalem i postrzeleniem przez hr. Milewskiego kolejnego adoratora wdzięków pięknej modelki".(s.128)
Ale "Portret Celiny Włodzimirskiej" krył inną jeszcze niespodziankę.
W sierpniu 1995 roku w trakcie konserwacji obrazu, kiedy okazała się niezbędna wymiana szkła, szyby zabezpieczającej pastel, okazało się, że pod płótnem Wyczółkowskiego znajduje się inny obraz!

(Wacław Koniuszko, Kwiaty w wazonie, ok.1898,
olej na płótnie, 76 x 56 cm, nr inw.MZ/Sz/772)

Kompozycja ma charakter studyjny - szkicu olejnego - miejscami niedokończonego (np. w górnej partii wazonu), tło nosi ślady przemalowań. Bukiet kwiatów , żółtych i białych tulipanów, zwieńczonych gałązką lilii(?) namalowany jest jednak z pewną rutyną i umiejętnością oddania ich kruchej struktury: giętkości łodyg, koloru i kształtu kielichów. Formy modelują dość płynne pociągnięcia pędzla, nawarstwienia farby i światłocień. Mało czytelna sygnatura pozwala zidentyfikować autora; jest nim Wacław Koniuszko, jeden z kręgu krakowskich, zaprzyjaźnionych z Wyczółkowskim, artystów.
Wacław Koniuszko (1854-1900), uczeń Matejki i Akademii Monachijskiej, malował pejzaże, portrety, ale przede wszystkim widoki miejskie i liczne sceny rodzajowe z życia rzemieślników i biedoty; był też malarzem getta i Żydów (studiowanych na krakowskim Kazimierzu). Jego prace znajdują się w muzeach narodowych (Warszawa, Kraków), na Wawelu, a także w Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Górnośląskim w Bytomiu i in.. Około 1885 r. artysta uległ nieuleczalnej chorobie (atak paraliżu, choroba psychiczna); nie mógł prawie wcale malować; przyjaciele starali się mu pomagać, zwłaszcza Wyczółkowski. Koniuszko próbował pod koniec życia jakby na nowo uczyć się malarstwa; bardzo często przebywał we wspaniałej pracowni sławnego przyjaciela, pełnej antycznych mebli, pięknych dywanów i draperii, kosztownej starej ceramiki i - kwiatów. Wśród setek szkiców, rozpoczętych i skończonych prac Mistrza, mógł zawsze korzystać z jego pomocy (wskazówek, korekt) i doskonałych materiałów. Czy zatem można spróbować doszukiwać się śladów genialnego pędzla Wyczółkowskiego w odnalezionym studium kwiatowym?
Koniuszko zmarł w krakowskim przytułku u Helclów 24 sierpnia 1900 roku; niemal dokładnie w 95 lat później - 25 sierpnia 1995 roku w Zabrzańskim Muzeum jeden z ostatnich jego obrazów ujrzał światło dzienne.Pozyskany do zbiorów Muzeum w tak niecodzienny sposób został zainwentaryzowany pod numerem MZ/Sz/772.


Jadwiga Pawlas-Kos

Liczba gości na stronie: 2721478
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle