Eksponat października 2008

Lech Kołodziejczyk
Metropolis z cyklu "Kosmogonie", 1995,
olej na płótnie, wym. 140 x 90 cm, nr inw. MZ/Sz/914


W 2001 r. Muzeum otrzymało w darze obraz, znanego i cenionego malarza a zarazem profesora Uniwersytetu Śląskiego i pracownika Instytutu Sztuki UŚ w Cieszynie Lecha Kołodziejczyka - autora ponad 50 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, laureata nagrody Grand Prix w konkursie "Praca Roku 1997". Od początku lat 80 zrealizował kilka obszernych cykli malarskich, z których najważniejsze to: "Fantomanie", "Kosmogonie", "Luminofory", "Księga Słońca", "Lirykony", "Głowy", "Pejzaże Pamięci". Z cyklu "Kosmogonie" pochodzi muzealny dar zatytułowany "Metropolis"- jest to obraz olejny z roku 1995, o wymiarach 140 x 90 cm, w formie pionowego prostokąta, przedstawia surrealistyczną abstrakcję.

Kompozycja jest bardzo dynamiczna, oddana poprzez wrażenie ruchu, kołujących i mieszających się ze sobą linii i plam barwnych. Kolorystyka przedstawienia jest bardzo bogata. Mocne akcenty bieli, żółci i czerwieni są zestawione ze stonowanymi barwami zieleni, granatu i czerni, co pozwala na wyeksponowanie barw, poprzez zestawienie kontrastów. Zróżnicowanie faktur pojawia się w mocnym i grubym nałożeniu czarnej farby, rozpryskującej się po całej powierzchni obrazu. Obraz oddziałuje na ludzkie zmysły dynamiczną kompozycją plam barwnych z elementami graficznymi, ukazaną w wyimaginowanej przestrzeni, będącej oryginalną kreacją artysty - wnętrzem jego duszy. Nie ma tu przedmiotu, w zamian zaś - reminiscencje przedmiotowe jakiejś postaci, jeźdźca lub zjawiska. Formy przedmiotowe zastąpił artysta, abstrakcyjną grą barw, grą kształtów i odpowiednim rozplanowaniem akcentów ciążenia wyciętych malarskich płaszczyzn, tworzących z pozoru gwałtowną, rozrzuconą we wszystkich kierunkach kompozycję o bardzo żywych kolorach. Chaos ten jest jednak uporządkowany, posłuszny wewnętrznej koncepcji wypływającej z dokładnego przemyślenia, sumy zdarzeń, decyzji wybrania. Artysta daleki jest od automatyzmu stosowania znaków plastycznych, odwołujących się do swych pierwowzorów w materialnej rzeczywistości, ale nacisk kładzie na linię samą w sobie, jej barwę jako dźwięk, brzmienie. Kompozycja jest sumą dociekań artysty, odcinających się od przedstawiania - widzenia mimetycznego. Kolory emanują swoim własnym klimatem, mają swoją autonomię, barwa brzmi w obrazie jak dźwięk w muzyce. Nie pełni służebnej funkcji względem przedmiotu.

Rozpryśnięta czarna farba, pojawiająca się w środku obrazu, swym dynamicznym ruchem zagarnia malarską płaszczyznę, mającą swój własny kształt, "żyjącą" i "bijącą" czernią koloru. Jest to ważny element - powstający ruch, "dzianie się" spotęgowane oddziaływaniem poszczególnych form abstrakcyjnych. Na płótnie wyłaniają się dwa centra, wzajemnie się zwalczające: głęboka czerń rozpryśniętej farby kontrastuje z burzą rozpierających, wibrujących, porozrzucanych kolorów. Obraz jest improwizacją form, barwną symfonią, w której dźwięki tworzone są przez swobodne plamy barwne, dynamiczne układy "zygzakowatych linii".

Artysta grupując w przedstawieniu poszczególne elementy i kolory, robi to według ich własnego porządku, ich współgrania ze sobą, według tajemnych rygorów tworząc treść przepełnioną mistycyzmem i intuicją. Wszystko po to, by poruszyć duszę w człowieku, obudzić w nim umiejętność widzenia duchowej treści w rzeczach nie tylko materialnych, ale przede wszystkim abstrakcyjnych. Jak sam artysta twierdzi "(…)Celem sztuki jest taki rodzaj poznania, który dotyka granic poznawalnego, stawia nas wobec tego, co niepoznawalne. Jeśli traktuje się więc sztukę jako drogę i obszar poznania, to traktuje się ją jako dziedzinę prawdy w sensie metafizycznym, a nie piękna rozumianego jako źródło zadowolenia estetycznego."

Iwona Wróblewska

Liczba gości na stronie: 2618890
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle