Galernicy wrażliwości

Galernicy wrażliwości. Twórczość nawiedzona chorobą ducha
29.06.2010-19.09.2010

( jak w tytule jednego z tomów głośnej przed laty serii wydawniczej "Transgresje"); to ci, którzy odczuwają ciężar świata mocniej niż inni, głębiej go przeżywają; ich sztuka różnie bywa określana: jako art brut, "inna", "insita" ( z łac. nieuformowany, oryginalny); jest niejako terapią na skutki psychicznego wyobcowania. Artyści "wewnętrznej potrzeby" są zwykle introwertykami, skupionymi na własnych przeżyciach; w swoją sztukę przenoszą niepogodzenie i niepokoje własnej imaginacji i niepewności, lęków i obsesji. Ta ekspresja nie jest "obliczona na widza"; nie ma tu żadnej dbałości o to, by się podobać. Przeciwnie - często w swojej surowości, brutalności i drastyczności przedstawień, a także zgrzytliwości zestawień kolorystycznych - bywa ostentacyjnie "brzydka; ( nota bene bliska estetyce sztuki współczesnej, np. "dzikich"). Twórca terminu art brut (i zarazem kolekcji tej sztuki), francuski artysta Jean Dubuffet dostrzegał intrygujące wartości twórczości, która jakby odkrywała świat na nowo; przez pryzmat osobowości "innych" - nieuładzonej, obnażonej. Twórcy art brut nie wykoncypowali swojej "oryginalności" "inności", "odrębności", bo ona była w nich - czasem w dojmująco bolesny sposób.

Aleksander Jackowski podkreśla tu jednak rolę talentu, a w każdym razie umiejętności twórczego przekształcenia wewnętrznych impulsów i świadomości formy. Bo "bez talentu, bez koncentracji sprzyjającej rozwojowi osobowości, nie ma sztuki. Są komunikaty (…) mniej czy bardziej osobiste, często operujące formą charakterystyczną dla pewnych stanów psychicznych, lęków, obsesji, depresji, rozszczepienia jaźni. Jednak o sztuce możemy mówić dopiero wówczas, gdy impuls wewnętrzny zostaje przeobrażony w formę, w dzieło zbudowane konsekwentnie, zdolne przekazać nam emocje, które powodowały artystą." (A.Jackowski)

"Inni" to często twórcy-samotnicy, tworzący własny język sztuki w izolacji, zatem o wyrazistości i samodzielności ich artystycznej ekspresji decyduje jedynie głębia i intensywność własnego życia duchowego, przeżyć emocjonalnych (zabarwionych niekiedy mistycyzmem), fascynacji, lęków, obsesji. W znakomitych rysunkach (tusz) warszawskiego odludka Bronisława Surowiaka powraca problem wygnania, alienacji i przeznaczenia człowieka. Z ekspresyjnych kompozycji, jakby zantropomorfizowanych pejzaży, zdaje się emanować lęk - przed życiem, przed drugim człowiekiem. Niektórzy twórcy obdarzeni są szczególnym typem wyobraźni - wizjonersko fantastycznej; Wojciech Giza, zafascynowany niesamowitą poetyką Apokalipsy, stwarza rozbudowane, eschatologiczne (choć pogodne w wyrazie) improwizacje na temat mitów ludzkości, minionych kultur i religii - cykle obrazów "Atlantyda", "Zoroastryzm", "Mity greckie".

Odrębnym segmentem wystawy jest "twórczość nawiedzona chorobą ducha" , a więc sztuka z pogranicza psychopatologii ekspresji oraz ludzi chorych psychicznie, zwłaszcza na schizofrenię. Trudno się zbliżyć do osiągnięcia jakiejś obiektywnej prawdy o tej twórczości, dociekać powodów jej powstawania czy źródeł inspiracji. Te prace oddziałują poprzez aurę, w jakiej się rodzą, a my nie wiemy o niej nic (o kolorycie schizofrenicznego świata, o lęku, omamach i urojeniach, o cierpieniu i trwodze człowieka osaczonego przez majaki własnego umysłu). Wykonane w różnych technikach (oleje, tempery, akwarele) portrety i autoportrety, pejzaże, sceny fantastyczne, kompozycje symboliczne i abstrakcyjne wywołują u widza wrażenie niezwykłości, obcości, niepokoju; czasem przywołują na myśl kreacje ekspresjonistów, surrealistów; inne przypominają prace dzieci; jeszcze inne - sztukę dawnych kultur i cywilizacji.

Najwybitniejszą indywidualnością jest tu z pewnością Edmund Monsiel (1897-1962); schizofrenia wyizolowała go z otoczenia, ale jednocześnie przyniosła niezwykłe wizje (wraz z poczuciem posłannictwa). Jego wspaniałe, choć tak skromne (ołówek, papier); o szarej, jakby "ołowianej" materii, rysunki wypełniają szczelnie gęste ornamenty ze stłoczonych, obsesyjnie powtarzających się form twarzy, oczu i rąk. Tu i ówdzie wplecione, wykaligrafowane teksty biblijne. Jak pisał jeden z krytyków (J.Marciniak): "rysunki Monsiela to nie tylko okiełznane przerażenie światem, ale przede wszystkim piękno naiwnej tęsknoty za absolutem i "powidok" Boga". Obrazy Władysława Sułowskiego zaludniają dziwaczne, surrealne, hybrydyczne twory, o starannie i precyzyjnie wymodelowanych kształtach i pięknych, laserunkowo kładzionych kolorach. Bogata , arabeskowa ornamentyka przywołuje skojarzenia z orientalną baśnią. Choć sprawiają wrażenie pogodnej, miejscami dowcipnej groteski, emanuje z tych wyobrażeń jakiś niepokój, napięcie. Widać, że męcząca dziwaczność skrywa ludzką udrękę, zaszyfrowane fobie i obsesje. Władysław Wałęga od przeszło trzydziestu lat maluje rozbudowane wizjonerskie kompozycje fantastyczno-symboliczno-ekspresyjne; ogólny wyraz i charakter jego kreacji można określić właśnie jako surrealną w klimacie ekspresję. Dość poprawne pod względem warsztatowym, zadziwiać mogą bogactwem inwencji i wyobraźni, niezwykłością, a czasem też niesamowitością przedstawień. Trudno te obrazy opisywać w ich jedynie wizualnej warstwie; odsyłają bowiem wyraźnie do jakichś "pejzaży wewnętrznych" autora - nieznanego nam świata niespokojnych przeżyć, mrocznych pragnień, obsesji, halucynacji, omamów, a także podświadomości. Marian Henel (zm.1993) wieloletni pacjent (psychoza maniakalna) szpitala psychiatrycznego w Branicach, jest autorem gigantycznych, strzyżonych gobelinów; w istocie są to monstrualne tkane obrazy - każdy stanowi zamkniętą całość, poprawną w rysunku, o wręcz wyszukanych zestawach kolorystycznych. W przedstawionych scenach, o treściach często obscenicznych, elementy magii i religii towarzyszą perwersji; jest to odbicie "niezwykłego połączenia dewiacji seksualnej z praktyką magiczną".

Dr Andrzej Janicki z Komisji Psychopatologii Ekspresji Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego podkreśla zawsze (w swoich publikacjach) odrębność sztuki " nawiedzonej chorobą ducha" od wszelkich innych poczynań twórczych "naiwnych" czy "innych" z uwagi na "patologiczną odrębność podłoża motywacyjnego dla jej powstawania". Zarazem jednak twórczość niejednego z nich jest bliska pogranicza psychopatologii.

Jadwiga Pawlas-Kos


























Liczba gości na stronie: 2772883
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle