Marek Marciniak (1955 – 2012)

Grafika.
Punkt Informacji o Mieście (Zabrze, ul. Powstańców Śląskich 2)

 

                                                        

„Pamięć, zarówno w swoim wymiarze

indywidualnym, jak i społecznym, jest najwrażliwszą

 tkanką ludzkiej egzystencji”





    Przed trzema laty 13 marca 2012 roku po ciężkiej chorobie zmarł Marek Marciniak, pedagog i artysta; rozpoznawalny, aktywny  uczestnik życia  kulturalnego  Zabrza.  Przez wiele lat był jedną  z najbardziej cenionych indywidualności  w gronie nauczycielskim  zabrzańskiego „plastyka” (OSSP w Zabrzu-Kończycach), jej kierownikiem artystycznym w latach 1998-2009. Jak sam pisał (w katalogu jubileuszowym 15-lecia Szkoły Plastycznej w Zabrzu): „Tworzyliśmy wraz z młodymi ludźmi szkołę od podstaw, przepełnioną emocjami twórczymi. Pojawiły się pierwsze sukcesy na plenerach, konkursach i przeglądach ogólnopolskich. Zaistnieliśmy również w konkursach i projektach międzynarodowych. (…) Byliśmy najlepsi w regionie, a było to możliwe tylko z tak ambitną młodzieżą i zaangażowaną kadrą.”. Marciniak cenił u swoich uczniów przede wszystkim  samodzielność twórczych poszukiwań, niezależność, kreatywność. Ale nauczyciel z powołaniem kształtuje nie tylko talenty przyszłych artystów – także ich osobowości, światopogląd, postawy, podejście do sztuki, do kultury, a nawet głębiej – do tradycji, ojczyzny, rodziny.

   Jak wiadomo, każdy artysta angażujący się w działalność pedagogiczną, ma do rozwiązania odwieczny dylemat: z jednej strony bezinteresowności  opiekuna i współtwórcy cudzych talentów, a  z drugiej – „artystycznego  egoizmu”, który nakazuje dbać przede wszystkim o własną twórczość. Wydaje się, że w przypadku Marciniaka to pierwsze dominowało;  -  czy ze stratą dla własnych artystycznych satysfakcji, spełnień, dokonań? Gdy odchodzi artysta, twórca (choć  równocześnie pedagog),  ważne  wydaje się pytanie o jego  artystyczną spuściznę, która  z czasem ulega obiektywizacji w pozostawionych, dostępnych dziełach. Marciniak był przede wszystkim grafikiem, najchętniej wypowiadał się w linorycie, często  z pogranicza abstrakcji; są to ciekawe poszukiwania w zakresie formy. Trudno je jednoznacznie klasyfikować, przypisywać  jakimś kierunkom czy tendencjom w sztuce. Wydają się dość surowe, operujące zasadniczymi w tej dziedzinie efektami: kontrastem czerni i bieli (ew. rozbijaniem obszarów czerni na walorowe szarości o różnym natężeniu), rytmizacją, powtarzalnością motywów, rodzajami szrafowania.

    W gęstej sieci linii tworzących kompozycje artysty, w samych możliwościach kreski – jej charakterze, jej zmiennych rytmach i energiach, doszukujemy się śladów ręki Zmarłego:  jego temperamentu, emocji i myśli (a niekoniecznie informacji o przedmiocie). Jednak te grafiki są w jakiś sposób aluzyjne, pełne odniesień i sugestywnych znaków; otwierają drogę do wielu skojarzeń, sensów i znaczeń. Proste, zgeometryzowane, syntetyczne formy stają się tu najwyraźniej środkiem wypowiedzi określonych przesłań myślowych i emocjonalnych, a nie estetycznym tylko układem form.

W jednej z grafik pt. „Fragment listu do…(Andrzejowi)” nawiązuje Marciniak bezpośrednio do sztuki Andrzeja Szewczyka (1950-2001), znanego artysty (rzeźba, environment), przyjaciela z okresu studiów na UŚ. Wykorzystując niecodzienne materiały (np. ołów zatapiany w dębowych deskach), Szewczyk tworzył symboliczne księgi oraz pokryte poziomymi rzędami znaków (przypominających pismo) stele nagrobne i obrazy jako elementy poetyckich instalacji. U Marciniaka rzędy multiplikowanych elementów – plam  („kleksów”?) obwiedzionych cienkim konturem przypominają o wielkim, osobliwym cyklu „Manuskryptów alchemicznych” Szewczyka (m.in. w zbiorach MGB).

   Istotnym  wątkiem – elementem  „męskiej sztuki” Marciniaka była erotyka wprowadzana do artystycznej narracji; wszakże dość niefrasobliwie, nieco ironicznie i przekornie traktowana. W  ujęciu tematu „kobieta” (wyobrażeniach kobiecego  aktu czy „ostrej” erotyce stylizowanych kompozycji sugerujących intymne jego fragmenty)  dominuje swobodne, antypruderyjne widzenie cielesności (błyskotliwe pomysły formalne, celny skrót myślowy, dowcip i swoista przekora).

   Sztuka Marka Marciniaka w ostatnich latach życia staje się bardzo osobista, intymna zakotwiczona w bezpośrednim osobistym doświadczeniu – choroby, cierpienia, bólu. Ostatnią pracą  okazał się „Chorowód” (2012);  kompozycja  figuralna przedstawiająca niekończący się korowód  setek uszeregowanych w poziomych rzędach sylwetek ludzkich zmierzających po drogach życia zawsze ku nieuniknionemu kresowi. Wydają się zawieszeni między paraliżującym odczuciem grozy śmierci, a ucieczką od niej (samej myśli o niej) w chaotyczny dynamizm życia. „Chorowód” mówi o przemijalności życia pojedynczego człowieka, ale ciągłości życia pokoleń, przypomina o konieczności wypełnienia  człowieczego losu („jesteśmy nadzy (…) uczepieni spadającego żółtego liścia czasu” i kresu dla wszystkich jednakowego.

Muzeum Miejskie przypomina  twórczość  Marka Marciniaka  niewielką ekspozycją  jego grafik w Punkcie Informacji o Mieście (ul. Powstańców 1, od 13 marca b.r.).

Biogram

   M. Marciniak ur. 17.06.1955 w Skomlinie (łódzkie). Studia w UŚ na Wydziale Artystycznym w Cieszynie; dyplom 1978. Zajmował się grafiką warsztatową i użytkową, także malarstwem, rysunkiem i wystawiennictwem. Miał kilka wystaw indywidualnych (1978  Galeria Panoptikum, UŚ, Cieszyn; 1979 „Inspiracje muzyczne”, Galeria Akademii Muzycznej w Warszawie; 1983 Wystawa grafiki i rysunku, Muzeum Ziemi Wieluńskiej; ostatnio „W czerni i bieli z odrobiną koloru” w  zabrzańskim  MOK-u, w Raciborskim Centrum Kultury); uczestniczył w wielu zbiorowych.

                                                                                                                                                                                                                                                        Jagoda Pawlas-Kos



Liczba gości na stronie: 2767312
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle