Strażnik pamięci. Kazimierz Szołtysek 50-lecie pracy twórczej

Od 8 listopada 2017 r. będzie można zwiedzać w Galerii Muzeum Miejskiego Café Silesia jubileuszową wystawę Kazimierza Szołtyska 

Film o Artyście

Obcowanie z grafiką Kazimierza Szołtyska to jakby wyprawa w czas dawny, odnajdywanie smaku i urody zapomnianych kunsztów sztycharskich. Artysta nie włączał się nigdy w nurt awangardowych poszukiwań współczesnej grafiki; pozostając jakby na ich uboczu – preferuje rzetelne wartości tradycyjnego warsztatu. Pracuje w klasycznych technikach metalowych (miedzioryt, akwaforta, mezzotinta, suchoryt), łącząc je czasem bądź wzbogacając. Druk wklęsły z metalowej płyty jest techniką trudną i niewdzięczną, wymagającą od twórcy maksymalnej dyscypliny i skupienia, skomplikowanej i bardzo żmudnej pracy. Ale Szołtyska zdaje się pociągać ten trud roboty graficznej, zawsze związanej z pewnym elementem ryzyka, wymagającej koncentracji i solidności.

Szołtysek

Twórczość Kazimierza Szołtyska, uznana w regionie, zwłaszcza w nurcie „kultury kultywującej swoją lokalność” (okr. M. Meschnik), uwikłana jest w przeszłość, w pamięć, w czas; nasycona ładunkiem pierwiastka osobistego, autobiograficznego. Jest to sztuka o świecie sobie najbliższym, o mieście, które jest jego „miejscem na ziemi”, a zarazem o tym, co tworzy odrębność „śląskości” (w sferze wartości). Śląsk i „śląskość” to dom Szołtyska, jego miłość i tożsamość, nieutracona nigdy (żywa i realna) więź z miejscem, krajobrazem, obyczajem. W swojej sztuce zapewne mitologizuje rodzinne Kończyce, najbliższą sercu ojczyznę, jednak ta najmniejsza dzielnica Zabrza po dziś dzień „ma swój specyficzny klimat; w jakimś sensie zdołała zachować jeszcze tę niezwykłą atmosferę dawnej wspólnoty i tożsamości ludzi tutaj mieszkających” (M. Oslislo). W latach dziecięcych artysty cały rytm życia wyznaczał tu (jak i na całym Śląsku) czas i rytm pracy górniczej; „Ta wspólnota w codzienności, w podobnych troskach, problemach, dramatach i radościach, scalała ułatwiając orientację w życiu, czyniąc świat społeczny oczywistym, naturalnym, uporządkowanym, nie budzącym wątpliwości” (W. Świątkiewicz).

Dziś w wielkomiejskich dzielnicach ponowoczesnych metropolii, w warunkach dużej mobilności naszego życia, socjologowie konstatują „postępującą zagładę względnie stałego i quasi-naturalnego środowiska sąsiedzkiego, ale także rozkład owej ludzkiej przestrzeni, ongiś tworzącej system odniesienia, wokół którego świat nasz krok za krokiem się budował; same pojęcia domu rodzinnego, rodzinnego miasta czy wsi, rodziny kilkupokoleniowej, raptownie zanikają…” (W. Burszta). Konsekwencją cywilizacyjnego pędu jest i będzie oddalanie się od „raju utraconego” dawnej lokalnej wspólnoty i przynależności społecznej ku coraz większemu osamotnieniu jednostki w wielkomiejskich dzielnicach; poczuciu wyobcowania i wykorzenienia, utraty tożsamości.

Stąd jakby artystyczna misja Szołtyska; w swojej sztuce staje się niemal depozytariuszem lokalnej pamięci, utrwalając ginący świat jakby w imieniu zbiorowości. Istotę takiej twórczości, podobnie jak innych artystów tworzących pędzlem (czy dłutem) mitologię swojej ziemi, określić można słowami: wierność miejscu. Zwykle ma ona ton nostalgiczny, dotyczy wszak sfery „minionego” bądź „mijającego”: na naszych oczach odchodzi stary, ikoniczny Śląsk; miasto zmienia się – „szybciej niż serce człowieka”.

*   *   *

„Miasto – twór z natury niedokończony(…) nie jest tylko miejscem, które ma imię własne i gdzie teraz mieszkamy, ale także siedzibą pokoleń minionych i przyszłych. Ich „głosy” winny być tak samo obecne i słyszalne, jak nasze” (A. Zeidler- Janiszewska).

„Miasto jako świat, przestrzeń codziennej egzystencji. Jego ulice, zaułki, place, domy, kawiarnie, ludzie, atmosfera, historia. Przeszłość zmagazynowana w murach, pamięci, obyczajach. Jeszcze coś więcej. Promieniowanie, które wytwarza miasto. Bo takie niewątpliwie istnieje. Miasto to także duchowość. Duch miasta kształtujący tożsamość jego mieszkańców” (M. Nowakowski). „Zrośnięte solidarnie z mieszkańcami albo nawet wrośnięte w nich – jest niezniszczalne i trwać będzie…” (L. Rogóż)

Także w dziełach lokalnych artystów, którzy przez pokolenia utrwalali jego kulturowe dziedzictwo. Kazimierz Szołtysek w swoich grafikach i akwarelach pokazuje miasto w rozmaitych ujęciach: widoków ogólnych (w charakterystycznych panoramach), większych zespołów architektonicznych, perspektyw ulicznych czy wreszcie pojedynczych obiektów. Wybór motywu nie jest przypadkowy; najchętniej portretuje miejsca i budynki znaczące i charakterystyczne dla Zabrza, tworzące jego atmosferę, „miejsca rozpoznania”. Zatem obiekty okazałej i reprezentacyjnej architektury miejskiego centrum, jak np. Hotel „Admiralspalast”, dawne kasyno huty Donnersmarck (dziś siedziba Teatru) z eklektyczną (z elementami secesji) fasadą czy neobarokowy gmach szpitala miejskiego. A także wspaniałe obiekty zabrzańskiej architektury modernistycznej: budynki municypalne, szkoły, kompleksy mieszkalne, wreszcie świątynie z imponującym przykładem nowoczesnej architektury sakralnej – kościołem św.Józefa. Przez długi czas fascynowały artystę zabrzańskie zabytkowe wieże, których sylwety pojawiają się w wielu kompozycjach. Uwagę artysty przyciągały też często drewniane stare kościółki rozsiane po okolicy: ich architektoniczny wyraz i doskonałe wpisanie w krajobraz.

Wreszcie znajdziemy w jego graficznych tekach ikonografię przestrzeni produkcyjnej miasta, a więc wizerunki najbardziej znaczących przemysłowych zespołów – kopalni, hut, koksowni. Potężne bryły przemysłowych  kolosów – budynków, rur, kratownic – w interpretacji wrażliwego grafika zmieniają się czasem w misterne, ażurowe, wypiętrzone konstrukcje; pajęcza kreska rysunku odbiera im całą materialność i integralność w rzeczywistości.

Często w grafikach (ale i akwarelach) „uroki  zabrzańskiej architektury” demonstruje Szołtysek w efektownych, stylizowanych panoramach, skupiających najciekawsze zabytkowe obiekty; są one jakby horyzontalnie uszeregowane, co nadaje kompozycji równowagę, spokój i czytelność. Te dziełka, wzbogacone czasem dekoracją reliefową (ornamentyką, winietami, kaligrafią) cieszą się uznaniem miłośników sztycharstwa.

W kompozycjach metaforycznych, w bliskich kadrach, natrafiamy na rozmaite „znaczące” elementy pejzażu, przedmioty, detale, znaki: kamienie brukowe podmiejskich zaułków, bramy i wejścia do domów, ceglane mury, okna. Zwłaszcza okna; „to obraz, ale i symbol nieustannie przywoływany w stereotypowym wizerunku śląskości”.

Czym jest śląskie okno?

„Jest tęsknotą za tym, co było: dawnym domem, dawną przestrzenią, dawnymi ludźmi, zachowaniami, dawną świętością, dawnym azylem, dawną obecnością kogoś, kto wyglądał przez okno” (A. Kunce).

*   *   *

Szczególny, pełen liryzmu i poezji jest  klimat „wypowiedzi” metaforycznych Szołtyska, jeśli dotyczą problematyki egzystencjalnej. Znajdujemy tu pytania fundamentalne dla kondycji duchowej człowieka, dla „naszej obecności w świecie”. W wielu grafikach podejmuje zagadnienia losu, życia i śmierci, wiary, miłości i cierpienia, samotności, czasu i przemijania.

„Czas, milczący kontekst czasu i przemijania jest w tej sztuce nieustającą obecnością”; nikt nie może się od niego wyzwolić – przypomina o tym klepsydra czy tarcza zegara; to częste motywy w grafikach, a zwłaszcza ekslibrisach Szołtyska. „Niepodległe nicości” może się okazać tylko wielkie  d z i e ł o  człowieka, jeśli je stworzy potęgą talentu i umysłu. Tak jak „Górnoślązacy” z galerii wielkich postaci, nad którą pracował artysta przez lata.

Chciałoby się tu przytoczyć osobliwy monolog Sokratesa – zgodę na przemijanie (Z. Herbert, Jaskinia filozofów):  

„Teraz wiemy oboje, że wszystko, co ma się zdarzyć, przychodzi do nas. Losu nie należy szukać – mówiłeś. Trzeba dojrzewać, rosnąć w górę, rzucać nasiona i cień – czekać. Aż kiedy przyjdzie to, co ma przyjść, przyjąć. Cokolwiek to będzie: wiatr wiosenny czy topór. Mam głowę pełną  siwych włosów i ładu. Ty masz głowę pełną zielonego szumu. A jednak od ciebie nauczyłem się mądrości trwania. Korzeniom twoim kłania się Sokrates”.

*   *   *

W sztuce Szołtyska na przestrzeni wielu lat (nawet dekad) dostrzec można dużą wrażliwość na piękno kobiecego ciała, a zarazem kulturę i dyskrecję w prezentowaniu nagości. Nie eksploatuje przesadnie tematu nagości; dyskretne akty (a częściej półakty) pojawiają się w rozmaitych kompozycjach alegorycznych, czy emblematycznych (w exlibrisach). Postawę autora można tu określić „subtelną delektacją estetyczną”: przy oddawaniu kobiecego wdzięku widać próby integrowania elementów realizmu z poetyzującą idealizacją. Artysta wyraża zachwyt nad kobietą i naturą, nad odwiecznym porządkiem łączącym te dwa filary człowieczej egzystencji; kobieta jest tu najczystszym symbolem życia, owocowania i przemijania, jednocząc w sobie wszystkie fazy istnienia.

*   *   *

Grafika Szołtyska jest komunikatywna; trafia do odbiorcy, jak każda sztuka, w której zapisano niepokoje, lęki i nostalgie współczesnego człowieka. Jest sugestywna również z uwagi na charakter przekazu, a więc rodzaj poetyckiego obrazowania, metaforyki. Ikonografia prac artysty operuje rozmaitymi symbolami, zwykle należą do dość konwencjonalnych, ogólnie przyjętych w kulturze (czy nawet pełnią rolę archetypów). Bez względu na rodzaj komunikatu prace Artysty można (i trzeba) określić „ładną robotą graficzną”, doceniając precyzję ich wykonania, piękne cięcie, fantazję w doskonaleniu formy. Przez łączenie w jednej rycinie wielu działań (mezzotinty, suchorytu, wypukłodruku) uzyskuje twórca niezwykłe bogactwo ciekawie opracowanych graficznych materii i struktur. Swój graficzny kunszt najpełniej demonstruje w exlibrisie. Jak wiadomo, zasadnicza koncepcja artystyczna exlibrisu jest koncepcją zdobniczą; jego dziełka oddziaływają sumą efektów: bogatą tkanką graficzną, kolorem, reliefem…

Kazimierz Szołtysek jest też akwarelistą; jak zwykle w tej technice, posługuje się swobodnymi, nawet żywiołowymi pociągnięciami pędzla, plamą barwną. Równocześnie jednak – zwłaszcza w pejzażach miejskich – stosuje dość wyraziste kontury, linearność, która czasem góruje swoją wyrazistością nad „wodnistym” żywiołem barwnych plam. W pejzażach górskich czy morskich artysta – uważny obserwator natury – przejawia (w swych akwarelowych studiach) dużą wrażliwość na zmienność efektów luministycznych i kolorystycznych aury różnych pór roku.

*   *   *

W latach burzliwych przemian w sztuce współczesnej, wśród pojawiających się szybko po sobie nowości, Artysta pozostaje wierny sobie, tzn. wypracowanej notacji plastycznej. Szołtysek „to zawsze ta sama niestrudzona ręka”; sam artysta mógłby dopełnić to stwierdzeniem: „Sztuka dziś to wielość, zatem mogę być swój”.

Kurator wystawy: Jadwiga Pawlas-Kos
Autor tekstu: Jadwiga Pawlas-Kos

Liczba gości na stronie: 2726693
Projekt i wykonanie serwisu agencja red Jungle